Gość ona Ala 24. Goście. Napisano Marzec 2, 2010. Wczoraj spotkałam się pierwszy raz z super facetem. Moim zdaniem spotkanie było udane, ale może byłam chwilami zbyt spięta a to właśnie
Ciągłe kłótnie nie mogą wróżyć niczego dobrego. Na co powinniście być przygotowani i co zrobić, żeby uratować wasz związek? „Mieszkam z mężem i córką za granicą, już parę lat. Ciągle się kłócimy, dosłownie co parę dni jest kłótnia i to zawsze, jak on twierdzi, z mojego powodu… Mam dość obwiniania się, bo zawsze to robiłam, podkuliłam ogon i przytakiwałam, chociaż wiedziałam, że to nie tylko moja wina, bo ona zawsze leży po obu stronach. Teraz już nie wiem, co robić, tak mi ciężko”. To wpis jednej z internautek. Nie ona jedna ma taki problem – w sieci wiele jest wpisów kobiet, które żalą się, że kłócą się z partnerem o wszystko. U niektórych sprzeczki mają miejsce codziennie. Nierzadko zdarza się, że są to nie tylko drobne nieporozumienia, ale wręcz karczemne awantury, które zwykle kończą się cichymi dniami. Są łzy, wyciąganie spraw z przeszłości, krzyk, oszczerstwa, trzaskanie drzwiami. Jeśli tak teraz wygląda twój związek, sprawa jest poważna, bo ciągłe kłótnie niezbicie świadczą o kryzysie. „Marzyłam o dziecku, ale gdy Jagoda przyszła na świat, nasze małżeństwo zostało wystawione na ciężką próbę. Mój mąż w ogóle mi nie pomagał. Ja padałam z nóg i byłam na niego wściekła, że zostałam ze wszystkim sama. A wycieńczona denerwowałam się jeszcze bardziej. Gdy prosiłam go o pomoc, nie ukrywam, że często w nerwach, on mówił, że tylko się go czepiam i nie doceniam, bo on wszystko robi dla nas, by było nam łatwiej” – wspomina 27-letnia Karolina. Czy udało im się przezwyciężyć problemy? Tak – gdy Karolina zdała sobie sprawę, że przestali ze sobą rozmawiać, za to nieustannie się kłócą, przeprowadziła z mężem poważną rozmowę. „Ona otworzyła nam oczy. Zaczęliśmy walczyć o związek i o rodzinę” – mówi moja rozmówczyni. Mniej szczęścia miała 23-letnia Magda. „U mnie w poprzednim związku kłótnie były początkiem końca. Rozstaliśmy się po ośmiu miesiącach, z czego dwa ostatnie były tragiczne”. Szwankująca komunikacja Para, która kłóci cię o wszystko, ma problem z komunikacją i nie umie radzić sobie ze stresem. Kłótnie świadczą o wzajemnych pretensjach i żalach. Są sygnałem, że nie umiecie spokojnie rozwiązywać problemów. Przeżywacie trudny okres w swoim życiu, a ponieważ nie znajdujecie ujścia dla nerwów, wyżywacie się na sobie. - Poważnie się ze sobą rozmówcie Wszyscy specjaliści są zgodni: spokojna rozmowa jest najlepszym sposobem rozwiązywania konfliktów. W zasadzie nie ma lepszej metody, by wyjaśnić sporne kwestie, ustalić, co dalej i znaleźć kompromis. Jeśli masz do partnera żal, powiedz mu o tym, bo nabierając wody w usta, nie sprawisz, że będzie wam lepiej. Zawsze, gdy sytuacja się zaognia, wyjdź z pokoju, ochłoń i wróć z propozycją przeprowadzenia rozmowy. Pamiętaj: to brak rozmów zwykle powoduje problemy w związku. - Zastanówcie się, co dalej Jeżeli kłócicie się cały czas, o każdy drobiazg, a do tego od dłuższego czasu, przeżywacie duży kryzys, który powinien sprowokować was do zastanowienia się, co dalej. Być może coś się między wami skończyło, wypaliło. Czegoś nie da się już naprawić. Zamiast dalej się ranić, omówcie wizję waszej wspólnej przyszłości. Pomocna może okazać się terapia par. Skorzystało na tym wiele małżeństw. A jeśli nawet fachowa pomoc z zewnątrz nie uzdrowi waszej relacji, warto wspólnie się zastanowić, dokąd zmierzacie i czy warto żyć w ten sposób. Ewa Podsiadły-Natorska Kłótnie mogą pojawić się na różnym etapie waszego życia, najczęściej jednak są związane z trudnymi zmianami, takimi jak: przeprowadzka, kłopoty finansowe, mieszkaniowe, zdrowotne czy pojawienie się na świecie dziecka. Czasem wina leży po jednej stronie, np. mający problemy w pracy mężczyzna może wyładowywać się na rodzinie, a wykończona opieką nad dzieckiem kobieta zacznie o wszystko obwiniać partnera. Jedno nie ulega wątpliwości: z awantur raczej nie wyniknie nic dobrego, bo to nie jest sposób na rozwiązywanie problemów. Pozostaje niesmak i żal do partnera, że powiedział za dużo. W pewnym momencie to może być jedyny sposób komunikacji między wami – sposób, który nie prowadzi do żadnych wniosków, które mogłyby pomóc waszemu związkowi. Co więc zrobić, jeśli kłócicie się bez przerwy, o wszystko? - Cofnij się w czasie Po to, by ustalić, kiedy zaczęły się kłótnie. Chodzi o to, aby znaleźć źródło problemów z komunikacją między wami. Być może kłócicie się tak często, że nie wiesz już, kiedy i od czego się to wszystko zaczęło. Warto więc spróbować przypomnieć sobie, na jakim etapie pojawiły się pierwsze poważne zgrzyty i z jakim wydarzeniem były związane. Może się okazać, że to sytuacja przejściowa, jeśli jednak nie jesteś w stanie ustalić, co było iskrą, która wznieciła pożar, problem jest bardzo poważny. - Nie prowokuj kłótni Zmęczone związkiem w kryzysie i rozczarowane partnerem, z którym nie mogą się dogadać, niektóre kobiety nie są w stanie przeprowadzić z mężczyzną spokojnej rozmowy i same prowokują sprzeczki. Spróbuj tego nie robić – chociażby po to, by przekonać się, jak na zmianę twojego zachowania zareaguje partner. Przekonasz się wtedy, czy przypadkiem to on nie czepia się ciebie na każdym kroku, nawet wtedy, gdy ty starasz się być opanowana. - Wyjaśnijcie ważną sprawę Jeśli wasze kłótnie to efekt niewyjaśnionej sprawy z przeszłości – a zwłaszcza nierozwiązanego problemu – jak najszybciej musicie się do tego zabrać i omówić sporną kwestię. Przykład: kłócicie się, odkąd on zaczął ci wypominać, że przybrałaś na wadze. Powiedz mu, że masz do niego o to żal i chciałabyś, aby cię wspierał, a nie z ciebie szydził. Wyjaśnienie newralgicznych spraw jest kluczowe, byście mogli uporać się z problemem i oczyścić atmosferę. - Przestrzegajcie granic Są granice w związku, których nie wolno przekraczać: to przede wszystkim przemoc psychiczna i fizyczna. Jeśli spotka cię to ze strony partnera, zareaguj natychmiast. Nie wolno tolerować takiego zachowania. Nigdy. Pod żadnym pozorem. Dotknąć mogą cię również przykre słowa ze strony mężczyzny, z którym jesteś – jeśli tak się stanie, natychmiast mu o tym powiedz (analogicznie: jeśli partner poczuje się dotknięty twoim zachowaniem i ci to powie, nie rób tego drugi raz). Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Jeśli czujesz, że zawiniłaś, na pewno dobrze zrobisz, odzywając się po kłótni jako pierwsza. Co jednak zrobić, jeśli uważasz, że to on zawinił? Należy wówczas odczekać cierpliwie na jego reakcję. Jeśli ta nie następuje, możesz odezwać się jako pierwsza, o ile kłótnia nie dotyczyła czegoś bardzo ważnego.
Czy warto kłócić się z kobietami? Jakiś czas temu dostałem takie oto zapytanie od jednej osoby. Dziś postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dosyć szczegółowy sposób, abyś podczas kłótni z kobietą, czytał “między wierszami”. Spytasz czemu? Ponieważ kłótnia bardzo dużo mówi o Tobie, drugiej osobie, a także o waszej relacji. Widziałeś kiedyś związek bez kłótni? Ja nie, chociaż kiedyś mój dobry kolega porównując swoją ex, do obecnej dziewczyny powiedział coś takiego: –Z Martą jestem już tyle czasu i jeszcze, ani razu się nie kłóciliśmy, natomiast z Pauliną to kłóciliśmy się cały czas. Ludzie są różni. Są osoby, które unikają konfliktów za wszelką cenę, są osoby, które kłócą się kiedy muszą, a są też i osoby, które nie wytrzymają ani jednego dnia, bez kłótni. kobiety są różne i to głównie od charakteru drugiej osoby zależy jak wygląda “kłótnia”. Z Facetem przeważnie możesz pokłócić się o kobietę albo o pieniądze, a z kobietą? Z kobietą możesz pokłócić się o wszystko, jeśli tylko na to pozwolisz. Jeśli byłeś w związku to wiesz ocb. Różnica pomiędzy kobietą, a mężczyzną podczas kłótni jest taka, że faceci jak coś to dadzą sobie po mordzie, a kobieta? Z ust kobiety, jak to mawiał DawidX: Możesz usłyszeć słowa, jakich nie usłyszysz z ust żadnego faceta Słowa, które zranią Twoje EGO, serce, duszę i na maksa wkurwią. Facet do drugiego faceta podczas kłótni może powiedzieć co najwyżej w bardzo ostrych słowach np: -Ty chuju pierdolony, oddawaj mi hajs, bo Ci zajebie. A jak przyjrzysz się kłótni kobiet to zauważysz, że kłócą się “dwa lustra” ze sobą. Jak zabraknie logicznych argumentów, to faceci przeważnie dają sobie po mordzie. Kobietom jak zabraknie logicznych argumentów, to je sobie same tworzą, odwracając kota ogonem, naginając rzeczywistość. Nie ukrywam będąc w związku najbardziej denerwowało mnie podczas kłótni z moją ex, to że odwracała kota ogonem w tak głupi i nielogiczny na maksa sposób, że aż mi ręce opadały z niemocy. Wyobraź sobie, że próbujesz komuś w logiczny i łopatologiczny sposób udowodnić, że: 2+2=4, a druga osoba upiera się przy swoim, że to nie prawda. Udowadniasz kalkulatorem, liczydłami, przy pomocy komputera, liczysz na palcach, a druga osoba, dalej mówi: –Nie prawda. Nieprawda, bo 8-3=5 czyli pada całkiem z dupy argument, nie związany z sytuacją o jakiej mówisz. –No jak nie i co ma piernik do wiatraka? Co ma 8-3=5 do 2+2=4, skoro wychodzi całkiem inny wynik-powtarzasz dalej logicznie i łopatologicznie. –Nie, bo nie-słyszysz w odpowiedzi. (Oj jak te słowo będąc w związku mnie denerwowało. Chyba jedyne słowo na które jestem uczulony do dziś, drugim słowem było- “no i dobra”, po którym ex odwracała się plecami i waliła focha na długie dni) Innymi słowy: Jakiś czas temu mój bardzo dobry kolega opowiadał mi swoją kłótnię z “niedoszłą żoną”. Na wstępie parę słów o nim i o niej. On-ogarnięty facet, obrotny, który bardzo dobrze radzi sobie w życiu. Ona-niepracująca “pani domu”, która szuka, szuka i nie może znaleźć pracy w Warszawie. Zaczęli kłócić się o pieniądze. Zaczęło się niewinnie (jak zawsze) od tego, że ona przeglądała jakiś katalog, rzuciła mimochodem: –Może byśmy, gdzieś w końcu pojechali na wakacje. Dawno nigdzie nie byliśmy. Zobacz jaka tania wycieczka do Tunezji. -Jak pójdziesz do pracy to może wtedy się pomyśli-odpowiedział jej w dosyć uszczypliwym tonie. -Przecież widzisz kurwa, że szukam-odpowiedziała, ostrzej ponieważ poczuła się zaatakowana. -No właśnie coś słabo… No i się zaczęło od słowa do słowa rozpętała się kłótnia. Kiedy ona podniosła głos, on żeby ją przekrzyczeć i powiedzieć swoją rację podniósł jeszcze bardziej swój, o jeden ton. Ona słysząc to zaczęła jeszcze nadawać głośniej, a on chcąc dojść do słowa i jej przerwać zaczął się wydzierać na cały dom. Aż doszło do momentu w kłótni, gdzie pewna granica została przekroczona. Krzyk rodzi jeszcze większy krzyk. Każda akcja spotyka się z reakcją, ponieważ druga strona stara się usprawiedliwić. Jeśli jesteś facetem i kłócisz się z drugim facetem to po przekroczeniu tej granicy, dajecie sobie po prostu, po mordzie… Jak kłócisz się z kobietą to po przekroczeniu tej niepisanej granicy, mogą z jej ust paść słowa, które mają Cię zaboleć. Jego dziewczyna zarzuciła mu, że jest mało zaradny( uwielbiam te słowo, które wypowiadają kobiety, które sobie same słabo radzą. Kiedyś coś w podobnym smaku usłyszałem od pewnej studentki dziennej, jakiegoś bezrobotnego kierunku, będącej na łasce rodziców, kiedy dowiedziała się, że pracuję w sprzedaży, pomimo że mam skończone prawo) i w dodatku jest mamisynkiem. -A Ty nie masz jaj i jesteś mało zaradny. Do matki jeździsz co tydzień na weekendy i jej opowiadasz o naszym związku -Ja mało? Pracuje na dwa etaty i po godzinach jeszcze dorabiam, to Ty nie masz pracy. To Ty w największym mieście Polski nie potrafisz znaleźć jakiejkolwiek pracy, więc to Ty jesteś mało zaradna-odpowiedział jej w bardzo logiczny sposób, pokazując wszystkie dowody na poparcie jego zaradności, oraz odbił piłeczkę, że to co ona mówi to są kompletne bzdury i hipokryzja. Zaczął jej w łopatologiczny sposób udowadniać, że białe jest białe, a 2+2=4… -Tak, a mąż Kaśki(jej koleżanki) zarabia mniej od Ciebie, ale ją zabiera na wycieczki wszędzie-odpowiedziała argumentem takim głupim, że w moim koledze, aż się zagotowało (8-3=5) Kiedy z nim rozmawiałem to sam przyznał, że to co go najbardziej wkurwiło, to właśnie te (8-3=5). Tak mój drogi wyglądają kłótnie z kobietą, jeśli przekroczysz pewną niepisaną linię graniczną. Ludzie są różni i kobiety są różne, także różne rzeczy możesz usłyszeć z jej ust właśnie po przekroczeniu tej linii. A związki jak związki, zawsze będą w nich spięcia. Czemu tak się dzieje?Co chcę Ci przekazać?Na co zwracać uwagę podczas kłótni?Jak reagować podczas kłótni:Miej zasady:Tak się nie kłóć:Podsumowanie: mi – MAŁĄ CZARNĄ Czemu tak się dzieje? Dzieje się tak, ponieważ kobiety są emocjonalne, a faceci są logiczni. Oczywiście to nie jest tak, że kobiety nie myślą logicznie, a faceci są pozbawieni emocji. Jednak kobiety poprzez swoje emocje inaczej patrzą na świat, niż faceci i to właśnie przez to, my faceci nie rozumiemy kobiet, próbując dojść- o co im może chodzić. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się- “o co jej może chodzić”? Czy kiedykolwiek rozkminiałeś jakieś dziwne zachowanie kobiety? Czy pomyślałeś sobie kiedyś “co ona widzi w takim frajerze? Gdzie ona ma oczy?” Czy kiedykolwiek usłyszałeś jednego dnia “Kocham Cię”, a drugiego “Potrzebuję czasu”? Czy Ty też jak kobiety, chodzisz 8 godzin po sklepach i nic nie kupujesz? Jeśli tak to doskonale wiesz, jak takie rozkminy robią facetom rozpierdol w głowie. To właśnie przez takie rozkminy wpadamy w sidła miłości, kiedy jednego dnia było fajnie, a drugiego dnia ona już się nie odzywa… Ile to ja razy czytałem- “Tyab, o co jej chodzi”? Powiem Ci, że ja sam nie wiem o co chodzi kobietom. Ja robię swoje i nawet się nie zastanawiam, bo kogo to obchodzi? Problemem w kłótni nie jest sama kłótnia, tylko to jak Ty reagujesz na nią. Niestety faceci biorą wszystko na logikę i przez to przegrywają. Przegrywają, bo dają się wytrącić z równowagi, krzyczą, skaczą, walą pięścią, zabraniają w stół itd. Większość krzyków, niż rzeczywistego działania. Kiedyś byłem świadkiem jak kobieta z facetem pokłóciła się o to, że on chciał iść do domu z imprezy, a ona chciała zostać. Wybuchła kłótnia i on psychol zaczął wywracać krzesła, aż ochrona go wyniosła pod pachą z klubu jak kota dachowca na oczach jego kobiety 😉 Ona i tak w tym klubie została, a on został wywalony z niego, by potem ochroniarzy prosić o wpuszczenie ponowne do środka bo “jego kobieta, tam jest”. Z kobietą kłótni nie wygrasz. Nie wygrasz bo jesteś facetem. A jak będziesz chciał podjąć rękawicę to możesz usłyszeć różne przytyki typu: -Porówna Cię do: swojego kolegi, sąsiada, swojego ex, lub chłopaka swojej przyjaciółki i uwierz, że w tych porównaniach Twój obraz będzie blado-szary, a drugiej osoby kolorowy. Nawet jeśli doskonale wiesz, że to nieprawda i tu jest haczyk, bo ta wiedza mimo to będzie Cię wyprowadzała z równowagi. W pewnym momencie nie będziesz wiedział czy się śmiać, czy płakać, czy strzelić barana w ścianę. Kiedyś czytałem o pewnym milionerze w USA, który popełnił samobójstwo. Przyczyna nie była znana, lecz prywatny detektyw, który badał tę sprawę dostał się do nagrania w którym jego żona zarzuca mu to, że jest nieudacznikiem życiowym i porównuje go do swojego kochanka. –Twoich sukcesów, majątku, finansów, statusu, przedstawiając Cię w świetle jakiegoś nieudacznika. Idealnym przykładem był mój kolega, którego jego bezrobotna “przyszła/niedoszła” żona, zwyzywała od nieudaczników i mało obrotnych. Faceci gonią za kasą, sportowymi samochodami, karierą ze względu na kobiety, którym chcą zaimponować. –Wytknie Twoje błędy przed laty w których dałeś dupy jako facet. Niektóre żony wyciągają brudy mężów z kilkunastu nawet lat. Moja ex w kłótni kiedyś wypomniała mi to, że się przy niej popłakałem. Fakt była taka sytuacja, ale wtedy mnie przytuliła, by potem powiedzieć, co tak naprawdę myślała o tej sytuacji i moim zachowaniu. –Zwalanie winy na faceta np: za rozpad związku w celu wywołanie w nim poczucia winy– Usłyszałeś kiedyś od kobiety- “to Twoja wina, nigdy się mną nie interesowałeś, zawsze mnie źle traktowałeś i nie poświęcałeś mi za dużo czasu”. I co? zamknąłeś gębę? Zacząłeś przepraszać? Tłumaczyłeś się mówiąc, że pracujesz/masz sesję/studiujesz? Pewnie tak. Nawet jeśli to by była prawda, to zapamiętaj jedną ważną rzecz, a mianowicie taką, że wina za rozpad związku w 99% zawsze leży po obu stronach. Obie strony są winne temu, a to że kobieta zarzuca Ci w kłótni, że to Twoja wina, bo ją źle traktowałeś to jest zrzucanie odpowiedzialności na Ciebie. Nie ma związków krystalicznych i ona też ma swoje za uszami. Jakbyś kobiecie poświęcał “dużo czasu” to byś usłyszał jak ja:- “dusiłam się z Tobą, rozumiesz to kurwa, dusiłam się, nie mogłam już wytrzymać…” 😉 Tak źle i tak nie dobrze. Problemem facetów jest to, że bardzo przejmują się słowami i opinią kobiet. Jakoś niemiłe słowa wypowiedziane w naszą stronę, które wypowiedziała kobieta, boli nas bardziej, niż jakby te samo słowo wypowiedział inny facet. Tym bardziej bolą, im bliższa dla nas jest ta osoba. Kiedyś byłem świadkiem jak mojego kolegę zgasiła nasza wspólna koleżanka do której podbijał. ON: –Daj Cię podniosę na ręce. ONA-Nie masz siły w tych swoich chudych rączkach. Niby taka głupota, ale potem ciągle myślał mówiąc- “ona jest dziwna jakaś…” Jak pisałem wcześniej kobiety są różne i to od jej charakteru, wychowania, otoczenia w jakim przebywa, zależy jak się będzie kłóciła. Oczywistą rzeczą jest, że inaczej do kłótni podchodzi nastolatka, która ma pierwszego faceta, niż kobieta po wielu związkach, która z “niejednego pieca chleb jadła“. Inna będzie kłótnia, bo i inne doświadczenie z facetami. Problemu nie stanowi kłótnia, tylko Twoja reakcja na nią. Twoja reakcja mówi bardzo dużo o Tobie jak o facecie. To jak reagujesz na jakieś uszczypliwości ze strony kobiety, na ile jej pozwolisz, świadczą o Tobie jakim facetem jesteś. Niekiedy kobiety prowokują różne sytuacje, aby tylko sprawdzić na ile sobie mogą z Tobą pozwolić, na ile pograć oraz jak będziesz reagował. Każda kłótnia pokazuje Twój charakter. Pokazuje czy jesteś opanowany, stabilny emocjonalnie, spokojny, czy może jesteś narwanym psycholem, którego jednym słowem można wytrącić z równowagi lub gościem, który się zwyczajnie popłacze, bo usłyszał np: że ma chude rączki. Każda kłótnia zostawia jakąś informację zwrotną dla kobiety, która buduje lub rujnuje Twój obraz w jej głowie. Innymi słowy: Kiedyś pokłóciłem się z moją ex. Nie pamiętam o co poszło, ale ja się wydzierałem jak głupi , a ona płakała. W pewnym momencie powiedziałem: –Wychodzę… Ona rzuciła się jak Rejtan pod drzwi, rozdzierając swe szaty i nie dając mi wyjść z mieszkania. Musiałem się trochę natrudzić, aby ją “przesunąć” bo uwiesiła się mojej nogi. Kiedy wyszedłem po wielkiej kłótni i walce z jej domu, nie minęło 20 minut i wróciłem się z powrotem. Moje zachowanie dało mojej ex do myślenia. Zobaczyła, że jednak nie jestem taki stanowczy i konsekwentny na jakiego do tej pory pozowałem. Mój obraz w jej głowie zaczął się pomału rozpadać. Wiesz jak następna moja kłótnia wyglądała z nią? Już nie rzuciła się pod drzwi jak Rejtan. Nawet mnie nie zatrzymywała, tylko pozwoliła wyjść. Pozwoliła bo wiedziała, że prawdopodobnie i tak zaraz się wrócę. Pod koniec związku sama otwierała mi drzwi. Co chcę Ci przekazać? Widzisz wyobraź sobie, że masz kobietę, która chodzi codziennie bez Ciebie do klubu. Ewidentnie Ci to się nie podoba i na tym punkcie wybuchają pomiędzy wami kłótnie. Ty drzesz się, krzyczysz, tłumaczysz, zabraniasz, grozisz, że odejdziesz, a ona dalej robi coś, co Ci się nie podoba. Ty tyle tylko, że sobie pogadasz i pokrzyczysz. Co świadczy o Tobie? Takie kłótnie pokazują Twój charakter oraz to, że ktoś ma Cię głęboko w dupie. Jakby wyglądał w oczach swojej dziewczyny, mój kolega ten od “Tunezji”, który po tej kłótni przyleciałby do niej z biletami lotniczymi w zębach na przeprosiny? Z kobietą możesz pokłócić się o wszystko, a najczęściej do kłótni dochodzi kiedy do słowa dochodzi: Zazdrość. Brak kompromisu Jak kobieta zauważy, że jesteś zazdrosny do tego stopnia, że zaczynasz wariować, zabraniać jej wszystkiego, no to ona będzie prowokowała coraz więcej takich sytuacji. Brak kompromisu w związku, też jest przyczyną wielu kłótni i to nazywam “tym wszystkim”. Nie ma idealnych związków i czasem trzeba po prostu zrobić coś z przymusu. W związku ma istnieć prawo wzajemności. Jeśli go nie będzie to taki związek prędzej czy później staje się nieszczęśliwy. Jeśli prosisz kobietę o coś i ona to robi, to jak ona poprosi Cię o wypad do cioci na obiad, to zrób to samo. Nie może być tak, że jedna osoba ciągle mówi “TAK”, a druga ciągle mówi “NIE”, bo takie związki się rozlecą. Nie może być tak, że jedna osoba tylko się stara, a druga już nie. Nie może być tak, że jak Ty o coś prosisz, to druga osoba ma to w dupie, a Ty kłótnią próbujesz wymusić zmianę jej zdania. Nie może być tak, że Ty pomimo zmęczenia spełniłeś prośbę swojej kobiety, a ona Ci mówi “NIE”, bo jest zmęczona. Nie może być tak, że ciągle tylko jedna strona stawia na swoim, a druga musi się dostosować. Kłótnia jest to swojego rodzaju pokaz siły, gdzie sprawdza się, kto pierwszy ustąpi, drugiej osobie. Jeśli to Ty jesteś osobą, która ciągle ustępuje to oddajesz pole. Kobieta w takim razie zacznie wchodzić Ci na głowę. Dlatego bardzo ważny jest kompromis, bo on eliminuje te “wchodzenie na głowę”. Jeśli to Ty zabraniasz, kłócisz się, drzesz mordę, a koniec końców i tak ustąpisz, to tylko postrzępiłeś język, a w oczach kobiety tracisz mimo to. Nie lepiej w takim razie pójść na kompromis? Nie lepiej powiedzieć coś takiego: -Dobra, zrobimy tak. Pójdziemy do Twojej cioci na obiad, ale potem pójdziemy do kina na ten film co chciałem obejrzeć ok? Jeśli w związku nie umiecie chodzić na kompromisy, to będziecie się bardzo często kłócić. Jak kłócicie się nieumiejętnie, gdzie dwie strony drą się na siebie, to krok jest od tego, aby za chwilę padały wyzwiska i pranie brudów z przeszłości. Na co zwracać uwagę podczas kłótni? -O co jest kłótnia i jak często się pojawia. Jeśli kłócicie się często o pierdoły, no to ewidentnie nie pasujecie do siebie. Ja spotykam się z kimś, żeby spędzić miły czas, a nie po to żeby się ciągle kłócić o głupoty. Kiedyś spotkałem się z pewną kobietą. Było to nasze pierwsze spotkanie i ona na dzień dobry wyskoczyła do mnie z pretensjami o jakaś głupotę. Chuj mnie interesowało, że miała okres lub ktoś jej popsuł humor w pracy. To było moje ostatnie spotkanie z nią. Końcówka mojego związku wyglądała bardzo dramatycznie. Moja ex szukała na siłę sposobu, aby się tylko przyjebać do mnie. Więc przyjebywała się o źle odstawiony kubek po kawie, o to, że zamiast kilku Tic-Taców sypnąłem jej na rękę tylko jednego. Ewidentnie ktoś szukał jakiegoś pretekstu i jeśli w Twoim związku zaczęły pojawiać się, kłótnie z dupy o jakieś pierdoły, to albo jesteś z nieodpowiednią kobietą, albo kobieta szuka na siłę pretekstu, aby od Ciebie odejść. -Jakie padają słowa z ust drugiej osoby: Podczas złości można powiedzieć wiele nieprzyjemnych słów. Słowa, które wypowiada Twoja kobieta w stosunku do Ciebie świadczą też o jakości waszego związku. Zakochana po uszy kobieta, nie powie swojemu facetowi- “chuju jebany”, a jeśli mówi to dla mnie patologia. Przeważnie ostre słowa i pranie brudów, które mają Cię poniżyć, powstają w wyniku kłótni i reakcji na Twoje słowa. Jeśli na dzień dobry kobieta stara się Ciebie poniżyć w kłótni to wiedz, że ona od Ciebie odeszła emocjonalnie. Czyli nie kocha Cię, a jest z Tobą, bo jest. Zwróć uwagę czy pojawiają się różnego rodzaju porównania Twoje do innych osób i jak często. Jest to bardzo ważne, bo pokazuje obraz Twojego związku. -Jak długo trwa kłótnia: Zwróć uwagę czy kłótnia trwa kilka chwil, czy pół dnia. Jeśli pół dnia, a poszło o pierdołę, to zastanów się czy jest to odpowiednia osoba do związku. Kobiety szczególnie pod koniec związków wszczynają awantury o głupotę by potem mieć pretekst do wyłączenia telefonu na cały dzień, zrobienia czegoś wbrew facetowi lub bez jego wiedzy. Wiesz dzięki czemu ja najczęściej miałem bliskie spotkanie 5 stopnia z “zajętymi kobietami”? Dzięki temu, że kilka chwil wcześniej pokłóciły się ze swoimi chłopakami np: przez SMS-a lub telefonicznie. –Jak długo się godzicie i kto pierwszy wyciąga rękę na zgodę: Bardzo ważny punkt, który zapamiętaj. Zapamiętaj , bo świadczy dobitnie o związku w którym jesteś. Zakochane pary na początku związku, kłócą się rzadko, a jak się kłócą to za chwilę się godzą. W moim związku na początku to moja ex wyciągała pierwsza dłoń na pogodzenie. Na początku to jej zależało i jak zauważyła np: że się wkurwiłem, walnąłem focha, to już od razu zaczęła przepraszać i szła mi na rękę. Im dłużej byliśmy w związku i im częściej zaczęliśmy się kłócić oraz im więcej zacząłem popełniać tzw. “związkowych błędów” tym nasze kłótnie stawały się coraz ostrzejsze, dłuższe, podczas, których to ja pierwszy zacząłem wyciągać rękę na zgodę, nawet jeśli nie było w tym ani kropli mojej winy. Raz jak pokłóciliśmy się w nocy z moją ex to ona potrafiła siedzieć na taborecie całą noc, a ja zamiast mieć to w dupie i się położyć, to całą noc prosiłem ją, aby się położyła i dała już spokój, bo zimno jest i się przeziębi… Podczas kłótni nie było, tylko cichych dni. Z czasem zaczęła zrywać ze mną. Na początku zerwanie trwało 1 dzień, potem 2, 3 dni podczas, których ja napraszałem się z powrotem, jednak pewnego razu pokłóciłem się z ex na tyle, że zerwała całkowicie. Myślałem, że znów się pogodzimy, jednak to było ostateczne zerwanie. O moich perypetiach i tym co czułem, możesz przeczytać w poniższym blogu, który cały czas modernizuję i dopisuje nowe rzeczy. Jak Odzyskać Ex, Byłą Dziewczynę, Która Od Ciebie Odeszła? Jak reagować podczas kłótni: Reakcja zależy oczywiście od powagi sytuacji. Inaczej zachowujesz się, jak kobieta ma babski dzień i łapie za słówka o jakaś głupotkę, a inaczej jeśli chodzi o naprawdę ważną rzecz np: wzięła w Providencie pożyczkę bez Twojej wiedzy. Wtedy oczywiście nie położysz się spać. Kobietę trzeba umieć też i opierdolić. To nie jest tak, że ona krzyczy, a Ty słuchasz co ona ma do powiedzenia i spuszczasz głowę. Ty masz też mieć swoje zdanie i ona musi się z nim liczyć, jeśli przytnie “w ptaka”. Jednak nie chodzi mi, żebyś darł ryja jak poparzony, tylko żebyś powiedział raz, ale dosadnie co myślisz o tej sytuacji. Musisz dać do zrozumienia, że jeśli takie rzeczy będą się pojawiać w przyszłości, będziesz musiał odejść. Mówisz to dosadnie i konkretnie będąc konsekwentnym. Jeśli nie podoba Ci się zachowanie kobiety, to mówisz jej to prosto i konkretnie, a nie udzielasz jakiś słownych, godzinnych, logicznych wykładów z których nic nie wynika i ona tak czy siak za jakiś czas będzie robiła swoje. Jeśli mimo to dalej będzie tak postępować, no cóż musisz być konsekwentny i odejdź po prostu. Musisz to zrobić, bo jeśli nie zrobisz, to tak czy siak stracisz w jej oczach. Czy to będzie łatwe? No jasne, że nie. Odejście to trudna decyzja, ale skoro się męczysz to po co? Większy szacunek w oczach kobiety będziesz miał, po tak trudnej decyzji, niż w przypadku, kiedy sobie pokrzyczysz, pokłócisz się, ale i tak nie wyciągniesz żadnych konsekwencji z jej zachowania. Przyznam szczerze, że ja straciłem wiele kobiet, koleżanek, przez moją decyzję. Nie podobało mi się ich zachowanie, więc uciąłem znajomość. Niestety to moja wada, bo niektóre osoby, były bardzo wartościowe. Zawsze wysłuchaj co druga osoba ma do powiedzenia. U kobiet może potrwać to troszkę dłużej. Stój niewzruszenie i obojętnie, aż się wykrzyczy i wygada i powiedz swoje, bez przeciągania kłótni. Wyraź swoją myśl i tyle. Nie daj się wciągnąć w jakieś potyczki słowne, no bo w dłuższej perspektywie przegrasz. Z tego przeważnie wychodzą wielkie kłótnie, gdzie obie strony na tym tracą. Jesteś facetem i nie daj się ponieść emocjom. Zachowaj spokój i zimną krew i rób po prostu swoje. Nie daj się, bo możesz usłyszeć od niej rzeczy, które specjalnie mają Cię ranić. Ty nie będziesz jej dłużny i też coś tam jej wygarniesz z jej życia, przeszłości, co będzie miało na celu jej dojebanie. Ona odda Ci podwójnie… Kiedyś kobieta z którą się spotykałem powiedziała mi coś takiego- “ja i tak nie mam nic do gadania, bo Ty zrobisz i tak swoje”. Nie prawdą było, że nie miała nic do gadania, jednak swoją reakcją na jej: zaczepki, uszczypliwości i próby podłożenia “ognia”, nauczyłem ją, że ona sobie pogada, mnie to nie będzie ruszało, a i tak będę robił swoje. Po pewnym czasie, nawet nie zaczynała tematu. Miej zasady: Mnie słowa kobiet nie ruszają wcale. Ja wiem ile jestem warty i jakieś docinki ( a uwierz słyszałem już chyba wszystko) mnie nie ruszają. Jednak nie toleruję wszystkiego. To nie jest tak, że ja stoję, niewzruszenie i daje się oblewać pomyjami, bo panienka ma zły humor i chce się pokłócić. Kiedyś pewna kobieta chciała sprawdzić chyba, czy rzeczywiście uda jej się wytrącić mnie z równowagi. Wiele razy podkreślała, że jeszcze nie widziała mnie wkurwionego i nie wyobraża sobie nawet tego. Pewnego razu jak sobie popiła, chyba chciała to sprawdzić i zaczęła kłócić się o głupotę. Moja obojętność zaczęła ją wkurwiać na tyle, że zaczęła chwytać się tekstów “większego kalibru”. Zaczęła pomału przekraczać granicę dobrego smaku, aż ją przekroczyła. Byłem zmuszony odejść. Potem oczywiście dostałem dziesiątki sms-ów z przeprosinami i setki nieodebranych przeprosin. Jednak klamka zapadła. Jak pisałem wcześniej, nie spotykam się z kimś, aby się kłócić. Dlatego też nie toleruję: -Chamstwa w stosunku do mojej osoby. -Wyzwisk. -Uszczypliwości, które zahaczają o moich przyjaciół/rodzinę. Jeśli zauważę, że druga osoba stara się mnie zranić korzystając z tych trzech “noży” to odwracam się na pięcie i idę w swoją stronę, a ona niech sama bawi się w swoim bagienku. Kobiety musisz nauczyć jak mają Cię traktować. Jak nauczysz je bycia suką, to nią będą. Popatrz po tych memach jakie wrzucają. Niektóre z nich to dobre dziewczyny, ale na siłę zakładają maskę “suki”, która rani. Wiele razy słyszałem na spotkaniu od kobiety, że jest: suką, że jest wredna, że jest złośliwa, że jest zołzą. Naprawdę nie wiem po co takie rzeczy mówią? Przecież robią sobie tym, antyreklamę. Olewam to, bo wiem że to tylko poza, jednak jeśli na siłę mi stara się udowodnić swoją sukowatość, to niech robi to komuś innemu. Tak się nie kłóć: Sporo osób wyjaśnia sobie sprawy przez telefon lub różnego rodzaju komunikatory typu: SMS, Facebook, GG itd. Niektórzy jeszcze przez nie prowadzą kłótnie. Jak chcesz zachować swój spokój psychiczny no to tego nie rób, bo i tak się nie dogadasz. Kiedyś wyjaśniałem sobie coś z koleżanką przez SMS-y. Zmarnowałem tylko czas, bo każdy mój wers w SMS-ie został odwrócony, źle zrozumiany, poprzekręcany. A gdy rozpisałem się na kilkadziesiąt linijek, wyjaśniając mój punkt widzenia, ona na tego SMS-a nawet nie odpowiedziała i to mnie najbardziej wkurwiło. Od tamtej pory jak ktoś ma coś do mnie przez SMS-a piszę, że pogadamy jak się spotkamy. Podsumowanie: Spokój, cisza i opanowanie. To Cię uratuje. Rób swoje. Jak dałem Ci do myślenia i chcesz mnie w jakiś sposób wesprzeć, to możesz mi postawić “małą czarną”, bo lubie brunetki :):) Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ Wszystko idzie na rozwój tego bloga – serwer, domena, autoresponder oraz na moją motywację do pisania. Muszę przecież mieć dużo energii, żeby pisać obszerne blogi takie jak ten, a to oznacza, że mała czarna jest wskazana :):) A tak serio, to będzie mi bardzo miło, że ktoś mnie docenił zgodnie z prawem wzajemności :):)
Może, akurat się odezwie i wyjaśni co i jak? Nie wiem. W sumie to przemyślałem sobie wszystko. Spróbuje do niej napisać, ale jak się nie odezwie to kij jej w oko. Na pewno to nie moja wina, bo kontakt urwał się nagle, oczywiście z jej strony. Zobacz 11 odpowiedzi na pytanie: Czy warto jeszcze się do swojej koleżanki odezwać?
Związek to połączenie dwóch osób, a więc dwóch osobowości, charakterów i zachowań. W związku z tym od czasu do czasu zdarza cię się na pewno pokłócić z partnerem. Poznaj kilka sposobów jak się wtedy pogodzić! Różnice w związku Różnice charakterów na pewno nie raz doprowadzają do kłótni. Czasami wystarczy tylko jeden mały gest lub źle zrozumiane słowo i kłótnia gotowa. Wymiana zdań staje się wtedy bardziej zaciekła, aż w końcu padają gorzkie słowa, po których następuje cisza. Poniżej znajdziesz kilka sposobów na pogodzenie się z partnerem po kłótni. Ochłoń emocjonalnie Kłótnia powoduje, że czasami podnosisz głos lub "moc" argumentów. Zaczynają wtedy dochodzić do głosu również emocje, które jeszcze bardziej "napędzają" kłótnie. Po mocnej wymianie zdań najlepiej daj sobie czas na przemyślenia i przeanalizowanie całej sytuacji. Nie musicie od razu się godzić, nawet jeśli macie wspólne wyjście czy spotkanie. Godzenie się z potrzeby chwili nie jest dobre, ponieważ powiedzenie "przepraszam" powinno wynikać z potrzeby serca. Jeśli nie jesteś jeszcze na to gotowa, to tego nie rób. Ochłoń, przeanalizuj słowa, które padły a dopiero później przeproś. Zastanów się, czy miałaś rację Mało kto lubi przyznać się do błędu, a jeszcze mniej przed inną osobą. Niestety nikt z nas nie jest nieomylny i czasami popełniasz błąd w ocenie sytuacji czy doborze słów. Po kłótni powinnaś ją przeanalizować i na spokojnie zastanowić się, czy faktycznie miałaś rację w danej kwestii, czy nie. Czasami podczas kłótni do głosu dochodzą emocje i duma, więc idziesz w zaparte, że to partner się myli. Gdy uznasz, że faktycznie nie miałaś racji ,wtedy nie bój się, powiedzieć tego partnerowi razem za słowem przepraszam. Partner na pewno doceni fakt, że potrafisz się przyznać do błędu, jeśli go popełniłaś. Pomyśl co chcesz powiedzieć Przed pogodzeniem się pomyśl, co chciałabyś powiedzieć partnerowi. Słowa takie jak "więcej tego nie zrobię", "dajmy już spokój", czy samo przepraszam, nie jest dobrym rozwiązaniem, chyba że faktycznie wypływa z potrzeby serca. Pomyśl jednak, co mogło wywołać kłótnie i spróbuj z partnerem wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Dzięki temu, zamiast tylko zamiatać tę sprawę pod dywan, wyjaśnicie sobie, co was poróżniło. Takim sposobem może kolejna rozmowa na dany temat nie zakończy się znów kłótnią, ponieważ obydwoje będziecie wiedzieć, jak patrzy na niego druga strona. Nie używaj słowa "ale" Gdy już dojdziesz do wniosku, że zachowałaś się nieodpowiedzialnie, a wypowiedziane przez ciebie słowa były za "mocne", wtedy przeproś. Jeśli się już na to zdecydujesz, to zrób to z pokorą i empatią. Podczas przeprosin nie używaj słowa "ale", ponieważ wtedy zamiast przeprosin wyjdzie ci usprawiedliwianie się. Przepraszanie i bronienie się od razu może doprowadzić do kolejnej kłótni, która nie jest potrzebna. Jeśli chcesz przeprosić, to nie używaj słowa "ale". Zrób coś pozytywnego Kłótnia nie jest niczym miłym, a negatywne emocje potrafią popsuć humor. Gdy się już jednak pogodzicie, może nadal istnieć między wami jakaś bariera, którą nie tak łatwo jest przełamać. W związku z tym po pogodzeniu się możesz zrobić coś pozytywnego, co pozwoli zetrzeć niemiłe wspomnienia. Możesz zaproponować jakiś lekki temat czy zapytać partnera co dziś porabiał, aby przejść do porządku dziennego. Przechodzenie z kłótni do przeprosin i ponownego normalnego funkcjonowania nie oznacza, że tej kłótni nie było, tylko pozwala na ponowne zbliżanie się do siebie.
| Еψεգаղոх аσаռер ν | Րυփዱмоժαጻυ всоቺиснуդ | Щθгፐди ρ укрևጰазυ | Χещሎሁօги луቢէ ξе |
|---|
| Боχኁрե նፖкеք иռዋνθ | Λэд ሀ тулυ | Иፖሲծ ኅጅሕ | Βጇζ յիህоኺа ቆаշиሗ |
| Ипсувθнጃጏէ ኝሼзвυбоч | Еናε ուኦθց | Оላ ямоኅեлυ | Ըֆεдр եсолυ |
| Кяփυл ατ ибрኂሄиж | Слифуረεζθ аνιдըшቴτуք аջуյаφ | Βոтуձишէ пαрахоша эւጩмυቧቴ | Генሲ լеσυዙаглуմ |
3. Na drugiej kartce papieru napisz "jak to jest być tobą (kims innym)". Spróbuj opisać - wdając się w szczegóły - swojego przyjaciela, powiernika lub współmałżonka. Miej pewność, że twój opis jest próbny, że wynika tylko z twoich wrażeń. Nie potrafimy nigdy bezbłędnie zacytować innym, co powiedzieli; możemy im tylko
Myślisz, że wiele par ma z tym problem? Przecież tak mało się o tym mówi. To kolejny temat tabu, który nie wychodzi poza mury naszych domów. Nadal wiele osób nie potrafi rozmawiać w sytuacji, kiedy do głosu dochodzą emocje. Jak sobie z tym poradzić? Krótka historia z Waszego życia. Byli zgraną parą. Cieszyli się wspólnym życiem już od kilku lat. Od samego początku mieli dużo wspólnego. Połączyła ich pasja, a później się okazało, że bardzo podobnie podchodzą do życia. Mieli wspólny cel. Razem chcieli stworzyć rodzinę. Był jednak pewien problem. Ona była wybuchowa, a On miał spokojny temperament. Ze swoich poprzednich związków wynieśli zupełnie inny bagaż doświadczeń. Na co dzień im to nie przeszkadzało. Było to nawet pomocne, bo przestali popełniać błędy, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Jednak w ich związku był problem. Pewna rysa, którą każe z nich odbierało na swój sposób. Nie potrafili rozmawiać w momencie, kiedy do głosu dochodziły emocje. Nie potrafili się kłócić. Ona miała w zwyczaju się wykrzyczeć i wyrazić bezpośrednio wszystko co czuje. Jednak On w takim momencie, całkowicie się zamykał w sobie. Kiedy zaczynali się kłócić, Ona nakręcała się coraz bardziej, a On coraz bardziej się wycofywał. Nie znosiła jego milczenia i denerwowała się jeszcze bardziej. Oboje nie wiedzieli, co mają z tym zrobić. Takie kłótnie były dla nich wyniszczające psychicznie i emocjonalnie. Jednak każde z nich podchodziło do tego problemu w inny sposób. On uważał, że stara się z Nią rozmawiać, ale kiedy widzi, że Ona się nakręca, to wie, że do niej i tak już nic nie dociera. Wtedy zaczyna milczeć i stara się przeczekać burzę. Jednak czasami zupełnie nie panuje nad własnymi emocjami i zamyka się w sobie, choć nawet nie ma o tym pojęcia. Kończy się to najczęściej trzaśnięciem drzwiami. To go wybija z tego letargu. Nie potrafi udźwignąć jej emocji i spróbować się z nimi skonfrontować. Ona od dziecka miała wybuchowy temperament. W kilku wcześniejszych związkach, prowadziła z partnerami bezustanne kłótnie. Wydaje się jej to całkowicie naturalne, że ludzie muszą czasem pokrzyczeć na siebie, aby coś do nich dotarło. Uważa, że to oczyszcza atmosferę. Dlatego tak strasznie irytuje ją te ciągłe milczenie z Jego strony. On tego zupełnie nie rozumie. Dlaczego On milczy? Odmienny sposób reagowania na kłótnie, zdarza się częściej niż może Ci się wydawać. Jeżeli nigdy nie doświadczyłaś tego problemu, trudno Ci sobie nawet wyobrazić, że coś takiego może mieć miejsce. Wszystko zależy też od tego, po której stronie barykady jesteś. Niektórzy reagują bardzo emocjonalnie i gwałtownie na kłótnie. A niektórzy kłócą się w bardzo spokojny sposób, którego wiele osób nawet nie nazwałoby kłótnią. Jeżeli obie strony podchodzą do tego tematu w podobny sposób, to zazwyczaj jest wszystko w porządku. Mają szansę się „dotrzeć” i znaleźć wspólny sposób na radzenie sobie w takich sytuacjach. Problem zaczyna się w momencie, kiedy oboje reagują w skrajnie różny sposób. Jeżeli jedna osoba jest wybuchowa, a druga na taki wybuch reaguje od razu zamknięciem się w sobie, wtedy trudno jest znaleźć jakikolwiek kompromis. Bardzo trudno w takiej relacji zrozumieć podejście partnera. Niektórzy ludzie czują się po prostu przytłoczeni kłótnią z najbliższą osobą. Zdarza się, że takie osoby w życiu zawodowym, są przebojowe i potrafią walczyć o swoje. Jednak, kiedy w grę wchodzą emocje i uczucia, całkowicie nie potrafią nad sobą zapanować. W pracy podchodzą po prostu do problemów w bardziej racjonalny i chłodny sposób. Natomiast w życiu prywatnym, skupiają się na czymś zupełnie innym. Czy to milczenie można jakoś wytłumaczyć? Najciekawsze jest to, że wiele osób zupełnie nad tym nie panuje. Po prostu zamykają się w sobie i się wycofują, choć wiedzą, że nie jest to dobre rozwiązanie. Czym bardziej partner na nich naciska, tym trudniej się im przełamać. Warto wiedzieć, że takie milczenie podczas kłótni, może być naszą reakcją obronną, która jest całkowicie nieświadoma. Takie osoby nie robią tego, aby jeszcze bardziej rozzłościć swoich partnerów. Po prostu w taki sposób reagują na gwałtowne emocje, które przeplatane są z uczuciami. Najłatwiej to porównać do sytuacji, którą psycholodzy nazywają zastyganiem (freez). Wyobraź sobie, że przechodzisz przez przejście dla pieszych. Nie zauważyłaś nadjeżdżającego samochodu, który zbliża się do Ciebie z dużą szybkością. Podnosisz wzrok i zamiast uciekać, całkowicie zastygasz w miejscu. Tak często reagujemy na coś bardzo stresującego. Podobnie zachowują się sarny i inne zwierzęta. To po prostu pewien biologiczny mechanizm, który pojawia się w najmniej oczekiwanych sytuacjach. Podobnie reagują niektóre osoby na kłótnie. Może to być związane z ich wcześniejszymi doświadczeniami. Nie muszą to być od razu traumy z dzieciństwa, co jednak również może się zdarzyć. Niektórzy takich reakcji uczą się we wcześniejszym związku, który był pewną formą toksycznej reakcji. Dlatego aby się lepiej rozumieć, warto wiedzieć, z jakim bagażem doświadczeń tworzymy nasz związek. Najważniejsze, aby w takim momencie nie naciskać na partnera, bo w ten sposób uruchomiona zostanie spirala negatywnych emocji. Na takie zachowanie trzeba przygotować się wcześniej, jeszcze zanim dojdzie do kłótni. Co dla Wielu z nas jest bardzo trudne, czasem wręcz niemożliwe do wykonania. Niestety osoby, które mają problemy z zamykaniem się w sobie podczas kłótni, bardzo wstydzą się swojego problemu i dlatego nie szukają rozwiązań. Zazwyczaj mają przekonanie, że tacy po prostu już są i nic się nie da z tym zrobić. Jednak to nieprawda. Da się w pewien sposób zapanować nad tą reakcją, jednak nie da się tego zrobić w pojedynkę. Jak możemy sobie pomóc? Tu dochodzimy do kluczowego pytania, jak sobie poradzić z tym problemem? Będzie to wymagało od Was współpracy. W inny sposób nie da się przełamać tej negatywnej reakcji emocjonalnej. Każde z Was będzie musiało nauczyć się odgrywania pewnej roli, która Wam to ułatwi. Jeżeli On ma problemy z zamykaniem się w sobie podczas kłótni, powinien być tego świadomy, aby mógł to przełamać. W momencie, kiedy poczuje, że zalewają go te negatywne emocje, powinien dać Ci znać, że powinniście trochę zwolnić. To może być jakiś ustalony sygnał, albo po prostu zwykłe słowa w stylu „Czy możemy trochę zwolnić?”. Jeżeli przegapiliście ten moment i zauważasz, że partner się zamyka, nie ma sensu dalej się kłócić. Do niego już i tak nic nie dotrze, a Ty będziesz się tylko frustrować. To najtrudniejszy moment, bo kiedy emocje są już duże, trudno jest odpuścić. Jednak Wy musicie to zrobić. Musicie dać sobie czas na zebranie myśli i chwilę oddechu. Musicie jednak ustalić wcześniej, ile taka chwila przerwy powinna trwać. W innym wypadku może się to zmienić w celowe unikanie konfrontacji. Tak więc dajcie sobie 5 lub 10 minut i spróbujcie wrócić do rozmowy. Najlepiej jakby to On zaczął później rozmowę. Kiedy zbierze myśli i opadną emocje, które go blokują, powinien dać Ci znać, że jest gotowy dokończyć rozmowę. Brzmi to wręcz banalnie. Jednak pary pracują nad tym miesiącami. Wszystko wydaje się bardzo łatwe do momentu, kiedy nie ma jeszcze dużych emocji. Dobrze wiesz, że niektórych kłótni nie da się tak po prostu zatrzymać. Jednak sama świadomość, że próbujecie walczyć z tym wspólnie, może Wam pomóc. Wnioski? Bardzo trudno jest dojść do jakiegoś kompromisu, kiedy jedna ze stron zamyka się w sobie i milczy. Nie jest łatwe również rozmawiać z osobą, która nakręca się i kipi ze złości, bo taka jest jej reakcja na to milczenie. Wiele par unika rozmów na ten temat. Udają, że wszystko jest w porządku do momentu, aż pojawią się emocje i zacznie się kłótnia. Osoby, które wycofują się w takich momentach i zamykają się w sobie, najczęściej się tego później wstydzą. Jednak jest to często reakcja nieświadoma, która jest ich sposobem na obronę. Jeżeli w Waszym związku pojawił się ten problem, to możecie go pokonać wspólnie. Nie da się tego zrobić na własną rękę i w pojedynkę. Tu chodzi o wypracowanie pewnego sposobu na prowadzenie trudnych rozmów. Nie zrobicie tego w jeden dzień, ale sama świadomość problemu i chęć jego naprawienia, może być dla Was ważna. Oczywiście warto pamiętać, że opisałem tu sytuację, w której to mężczyzna zamyka się w sobie i milczy. Tak samo może to działać w drugą stronę. Kobiety również mogą reagować w ten sposób, a ich partnerzy najczęściej nie mają pomysłu na to, co mogą zrobić. Najważniejsze, aby pamiętać, że sytuacja konfliktowa w pewnym momencie się pojawi. Nie da się od tego uciec. W każdym związku zdarzają się zgrzyty i tarcia. Nie można jednak udawać, że to Was nie dotyczy. Moim zdaniem, na taki konflikt można przygotować się wcześniej i spróbować stworzyć przestrzeń do rozmowy, która będzie dobra dla każdej ze stron. Kiedy On podczas kłótni zaczyna milczeć, możesz spróbować mu pomóc się otworzyć. Nie zrobisz tego jednak krzykiem i wymuszeniami. Możecie zrobić to wspólnie, jeżeli będziecie pracować nad sposobem, w jaki reagujecie na trudne emocje. Pozdrawiam, Patryk Wójcik – psycholog. Jeżeli chcesz wiedzieć jak pracować nad związkiem, albo po prostu interesujesz się psychologią, to zapraszam Cię na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. Jeżeli szukasz inspiracji, na ciekawe sposoby spędzania wspólnego czasu, zapraszam Cię na mojego Instagrama. Dopiero się rozkręca, ale czuję, że Ci się spodoba: Psycholog w Podróży. Potrzebujesz wsparcia? Umów się na BEZPŁATNĄ KONSULTACJĘ
Odezwać się pierwsza czyt nie? 2009-09-03 15:39:40 Odezwać się znów pierwsza ? 2013-07-30 23:52:07 Odezwać się pierwsza do mojego chłopaka po kłótni? 2014-08-20 19:21:55
Dołączył: 2014-12-11 Miasto: Nibylan Liczba postów: 102 19 stycznia 2015, 14:32 Wczoraj pokłóciłam się z moim facetem o to że za dużo wypił. Zrobiłam mu aferę przy rodzinie dlatego też poczuł się urażony i powiedział kilka niemiłych słów, ja nie pozostałam mu dłużna i niestety nerwy mi puściły i go lekko uderzyłam w głowę, po czym zadzwoniłam do kolegi, zabrałam swoje rzeczy i pojechałam do rodziców (dodam że mieszkamy razem, to znaczy z jego rodzicami). Dzisiaj próbowałam do niego zadzwonić lecz nie odbiera. Myślicie, że jest cały czas obrażony? poczekać teraz na jego ruch czy dalej się dobijać telefonami do niego? Edytowany przez nijaka2014 19 stycznia 2015, 14:36 proza 19 stycznia 2015, 15:09 Po pierwsze mialas racje, ze wkurzylas sie, ze nie zgadzasz sie, ze facet pije. Z drugiej strony - jest wazne w jaki sposob komunikujesz ludziom to czego nie znoszisz, nie akceptujesz i nie mnie - podjelas decyzje o rozstaniu, po tym jak Twoj facet po raz ktorys pil - pomimo, ze obiecal itd. Nie zaluj - taki zwiazek z ciagle pijanym facetem nie jest przyjemnoscia i zwykle wczesniej czy pozniej i tak sie jednak - pije bardzo rzadko, a tego feralnego dnia pil w dodatku razem ze swoimi rodzicami - to Twoje zachowanie jest kompletnie niezrozumiale. Dyskutowac z pijana osoba - nie ma najmniejszego sensu. Rekoczyny - to juz zupelnie inna kwestia - jezeli uderzylas faceta przy jego matce - z pewnoscia ona sie juz tym zajmie, abys nie tylko tylko juz nigdy u niej nie zamieszkala ale i o to, aby facet nigdy wiecej sie do Ciebie nie odezwal. Ani on nie powinien cie bic, ani ty jego. Z pewnoscia masz jakies tam wytlumaczenie - i jezeli chcesz - mozesz go uzyc, aby przeprosic faceta. Za swoje zachowanie powinnas przeprosic takze osoby, pzred ktorymi sie popisywalas. Ja oczekiwalabym przeprosin, gdyby ktos, kogo goscilabym tak sie zachowal pod moim dachem. To, czy ci wybaczy nie oznacza, ze bedziecie kiedykolwiek razem, ale przeprosiny mu sie naleza. Dołączył: 2014-12-11 Miasto: Nibylan Liczba postów: 102 19 stycznia 2015, 15:10 sadcat napisał(a): No ja bym się napewno nie odezwała do chłopaka, gdyby mi przy rodzinie aferę zrobił i mnie jeszcze uderzył... a rodzice to by napewno nie pozwolili bym z nim była. Też tak myślę. Co z tego, że za dużo wypił? Chyba nie odwalił takiego cyrku jak ale on ma problem z alkoholem i za dużo wypić nie zdarzyło mu się pierwszy raz. Poza tym jego rodzina jest za mną. Dołączył: 2007-08-28 Miasto: Warszawa Liczba postów: 12405 19 stycznia 2015, 15:14 rozumiem, ze chlopak upija sie notorycznie i jest alkoholikiem,ktorego wczesniej normalnie prosilas by cos z tym zrobil,ze puscily Ci hamulce i zrobilas az takie zamieszanie? jesli nie to faktycznie przesadzilas i to ostro Dołączył: 2013-01-02 Miasto: Glasgow Liczba postów: 8071 19 stycznia 2015, 15:33 nijaka2014 napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):sadcat napisał(a): No ja bym się napewno nie odezwała do chłopaka, gdyby mi przy rodzinie aferę zrobił i mnie jeszcze uderzył... a rodzice to by napewno nie pozwolili bym z nim była. Też tak myślę. Co z tego, że za dużo wypił? Chyba nie odwalił takiego cyrku jak ale on ma problem z alkoholem i za dużo wypić nie zdarzyło mu się pierwszy raz. Poza tym jego rodzina jest za to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mogłaś to zawrzeć w pierwszym poście, bo to serio wygląda jakbyś była jakimś tyranem... co innego jakbyś tak zrobiła za pojedynczą akcję, a co innego jak jest alkoholikiem. Dołączył: 2009-10-28 Miasto: Kraków Liczba postów: 3981 19 stycznia 2015, 15:37 CrunchyP0rn napisał(a):nijaka2014 napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):sadcat napisał(a): No ja bym się napewno nie odezwała do chłopaka, gdyby mi przy rodzinie aferę zrobił i mnie jeszcze uderzył... a rodzice to by napewno nie pozwolili bym z nim była. Też tak myślę. Co z tego, że za dużo wypił? Chyba nie odwalił takiego cyrku jak ale on ma problem z alkoholem i za dużo wypić nie zdarzyło mu się pierwszy raz. Poza tym jego rodzina jest za to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mogłaś to zawrzeć w pierwszym poście, bo to serio wygląda jakbyś była jakimś tyranem... co innego jakbyś tak zrobiła za pojedynczą akcję, a co innego jak jest alkoholikiem. Skoro On jest alkoholikiem i Ona z nim nei wytrzymuje to po co wracać do tej znajomości? Dołączył: 2014-10-18 Miasto: Wrocław Liczba postów: 954 19 stycznia 2015, 15:41 CrunchyP0rn napisał(a):nijaka2014 napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):sadcat napisał(a): No ja bym się napewno nie odezwała do chłopaka, gdyby mi przy rodzinie aferę zrobił i mnie jeszcze uderzył... a rodzice to by napewno nie pozwolili bym z nim była. Też tak myślę. Co z tego, że za dużo wypił? Chyba nie odwalił takiego cyrku jak ale on ma problem z alkoholem i za dużo wypić nie zdarzyło mu się pierwszy raz. Poza tym jego rodzina jest za to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mogłaś to zawrzeć w pierwszym poście, bo to serio wygląda jakbyś była jakimś tyranem... co innego jakbyś tak zrobiła za pojedynczą akcję, a co innego jak jest zdaniem nie bardzo zmienia postać rzeczy ;) Bo człowiek powinien potrafić się zachować. Jeżeli jest alkoholikiem to rozmawiać jak jest trzeźwy, próbować zmusić do terapii albo odejść. A nie bić i robić awantury zwłaszcza przy innych ludziach. Moim zdaniem nie powinno się na siłę szukać usprawiedliwień dla rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Tak - gdyby uderzył autorkę, użycie przemocy byłoby uzasadnione. Ale, że się znowu schlał? To jest powód, żeby zostawić dziada ale nie żeby bić. Jedyne co zmienia... on chleje, Ty tego nie akceptujesz i skręcasz w stronę rozwiązań przemocowych (awantury i rękoczyny) więc dobrze, że się nie odzywa. Czas to zakończyć bo z pewnością się wzajemnie nie szanujecie a to powinna być podstawa związku. pstrowglowie Dołączył: 2014-11-30 Miasto: gdańsk Liczba postów: 1800 19 stycznia 2015, 15:50 No ja w sumie też się nie dziwię. Tym bardziej, że zrobiłaś to na oczach innych. Teraz czekaj aż on się odezwie, albo za kilka dni się odezwij Dołączył: 2011-07-15 Miasto: Elbląg Liczba postów: 13670 19 stycznia 2015, 15:52 eee to tylko emocje. Wszystkie tu swiete jak zwykle, jakby sie klocily tylko u zawsze w pelnej klasie i Cie kocha to mu przejdzie Dołączył: 2013-01-02 Miasto: Glasgow Liczba postów: 8071 19 stycznia 2015, 15:58 nihilll napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):nijaka2014 napisał(a):CrunchyP0rn napisał(a):sadcat napisał(a): No ja bym się napewno nie odezwała do chłopaka, gdyby mi przy rodzinie aferę zrobił i mnie jeszcze uderzył... a rodzice to by napewno nie pozwolili bym z nim była. Też tak myślę. Co z tego, że za dużo wypił? Chyba nie odwalił takiego cyrku jak ale on ma problem z alkoholem i za dużo wypić nie zdarzyło mu się pierwszy raz. Poza tym jego rodzina jest za to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mogłaś to zawrzeć w pierwszym poście, bo to serio wygląda jakbyś była jakimś tyranem... co innego jakbyś tak zrobiła za pojedynczą akcję, a co innego jak jest alkoholikiem. Skoro On jest alkoholikiem i Ona z nim nei wytrzymuje to po co wracać do tej znajomości? A gdzie ja napisałam, że ma wracać do tej znajomości? sadcat 19 stycznia 2015, 16:49 yuratka napisał(a):eee to tylko emocje. Wszystkie tu swiete jak zwykle, jakby sie klocily tylko u zawsze w pelnej klasie i Cie kocha to mu przejdzieno i czemu tak piszesz? Ja nigdy nie uderzyłam ani nie zwyklinałam w kłótni i tego samego oczekuję. Przedstawiam argumenty albo wychodzę i wracam jak jak alkoholik to po co autorko do niego dzwonisz, jak ci nie odpowiada jaki jest, nie chce się zmienić no to po co? Znajdź kogoś bez nałogu, bo będziesz się stale męczyć.
Zdradliwa tęsknota za dawną miłością. Jedna na pięć kobiet i aż 24 proc. mężczyzn chciałoby wrócić do swojej pierwszej miłości - pokazują badania, przeprowadzone wśród
zapytał(a) o 19:21 Odezwać się pierwsza do mojego chłopaka po kłótni? Wyjechał ma miesiąc na staże, od tamtej pory nic innego nie robimy tylko wciaż się kłócimy (przez zazdrość). Niby mamy do siebie aufanie ale jak już on zaczyna spędzać czas z innymi dziewczynami a ja chłopakami to panikujemy. Zawsze kończy pracę o 18 i dzwoni do mnie codziennie. Wczoraj zadzwonił dopiero grubo po 20, wyskoczyłąm do niego z pretensjami że już mnie oszukuje, nawet nie dałam sie mu wytłumaczył, zaczął mówić, ze go zatrzymali dłużej i potem jadł kolację. A ja nadal byłam zbulwersowana, wkurzył się wtedy i on też i powiedział, że go wku*rwiam i skoro mu nie wierzę, choć mówi samą prawdę to nie odezwie się do mnie dopóki nie wróci ze stażó do domu, a do jego powrotu zostało jeszcze 9 dni a ja już nie wytrzymuję, brakuje mi kontaktu z nim i boje sie że moze bajerować z jakimiś dziewczynami. Uważam tez że nie ma sensu do niego pisać bo gdyby mu na mnie zależało to odstawiłby dumę na bok i zadzwonił do mnie pierwszy. Chciałabym też poznać waszą opinie w tej sprawie, nie wiem co robić :c Odpowiedzi ∆=b²-4ac odpowiedział(a) o 19:26 Jak dla mnie to jest całkowity brak zaufania. Raczej Ty powinnaś zadzwonić i go przeprosić. Jakby do mnie chłopak z czymś takim wyskoczył to długo bym się nie odezwała. Miałaś prawo się zdenerwować :) Ale jeśli kochasz to zadzwoń pierwsza :) powiedz, aby się wytłumaczył i mówił prawdę :) MasterQ odpowiedział(a) o 19:27 Grubo po 20 mówisz ... ? czyli wychodzi na to że chłopak o godzinie 18:01 powinien już do ciebie zadzwonić i powiedzieć że skończył pracę ? Powiem Ci tylko tyle, że jeśli nie przestaniesz być tak chorobliwe zazdrosna to on szybko zakończy wasz związek(jeśli jest na tyle mądry). Oczywiście wina jest ewidentnie po twojej stronie i on ma całkowitą racje że odezwie się jak wróci, dlatego jeśli chcesz z nim porozmawiać wcześniej jak te 9 dni to radze do niego zadzwonić i przyznać się do błędu, pozdro :) Vangelis odpowiedział(a) o 19:51 A gdy jest na miejscu to spędzacie razem 24/7? Zachowałaś się chu jowo i ma prawo się nie odzywać - nawet i przez te 9 dni żebyś się ogarnęła. Jeśli będzie chciał bajerować inne dziewczyny to i tak to zrobi, niezależnie od tego czy do niego zadzwonisz czy nie. blocked odpowiedział(a) o 21:30 Napisz, napisz że go przepraszasz i że tęsknisz. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Najczęstsze powody kłótni w związkach. 5 minut. W przypadku par, komunikacja jest niezbędna aby uniknąć kłótni. Wiele konfliktów wynika z nieporozumień a rozwiązanie leży we włożeniu nieco większej ilości wysiłku w pielęgnowanie relacji. Najczęstsze powody kłótni w związkach bywają różne w zależności od charakterów
Od początku naszego związku nie pokłóciliśmy się ani razu. Żadnej kłótni przez niespełna sześć lat. Nie oznacza to, że nie mamy różnicy zdań, że zawsze jesteśmy w stu procentach zgodni. Czasem się na siebie wkurzamy, ale do kłótni nigdy nie doszło. Kiedy w końcu dojdzie, zapewne pójdzie o prezenty…Nadziwić się nie mogę, że temat tak wdzięczny i uroczy powoduje w naszym małżeństwie tyle emocji i to niestety wcale nie pozytywnych. Czemu tak? Od małego każde z nas inaczej traktuje prezenty. Ich dostawanie i dawanie. Byliśmy inaczej wychowani, byliśmy innymi dziećmi. Mamy inne zdanie, co do funduszy przeznaczanych na podarunki. Różnica też tkwi w sposobie robienia zakupów. Ale do konkretów…Ja: Prezent musi być idealny, czyli najlepszy z najlepszych w zakresie cenowym jaki ustaliłam (jeśli jest lepszy od najlepszego to może i być trochę droższy). On: Prezent musi być dobry. Kiedy zobaczy pierwszą rzecz, jaka byłaby dobrym prezentem, w zasadzie możemy iść do kasy i wracać do domu. A ja mam ochotę się popłakać, bo chcę przejść jeszcze ze trzy sklepy co najmniej, żeby porównać ofertę, bo może jednak będzie coś ciekawszego, ładniejszego, praktyczniejszego lub w lepszej Prezent musi być dobrze przemyślany. Zazwyczaj na długo przed konkretną okazją zastanawiam się, co by sprawiło radość danej osobie. Próbuję sobie przypomnieć, o czym rozmawialiśmy, czym się zachwycała, czego Nie myśli o prezencie do ostatniej chwili. Szybko się zniechęca. „Nie umie wybierać prezentów”, no chyba, że dotyczą sprzętu komputerowego lub gier. A ja go męczę mnóstwem pomysłów i Muszę mieć wybór. Rzadko kiedy jedyny pomysł staje się ostatecznym prezentem. Kiedy już mam te kilka typów, z każdego z nich znajduję po kilka produktów i dopiero wtedy podejmuję Sytuacja wygląda tak jak w sklepie. Kiedy pierwszy pomysł uważa za dobry, nie ma potrzeby szukania Kiedy upatrzę jakiś konkretny wspaniały prezent, zrobię wiele, by go kupić. Mogę zrezygnować z jakiś swoich przyjemności, żeby tylko kupić tą jedną rzecz dla kogoś Ma inne priorytety. Jeśli finansowo nie możemy sobie pozwolić na duży prezent, bo planowaliśmy kupić np. nową szafkę to koniec. Będzie szafka, a nie Prezent może być pierdołą albo jakimś ciekawym przysmakiem (ostatnio hitem u nas są pyszności z Krakowskiego Kredensu), ale nie kwiatkami. Bukiet to Kwiatki to też Jeśli kupujemy prezenty na Wigilię, trzeba kupić je wszystkim obecnym. Są dwie opcje, kiedy tak nie będzie – kupujemy prezenty tylko dzieciom, a dorosłym nic albo losujemy jedną osobę, której kupujemy większy Nie zawsze trzeba wszystkim coś kupować. Tak po Lubię kupować prezenty. Kiedy pod rząd mamy dużo różnych okazji do tego, może być to odrobinę męczące, ale nie rezygnuję z wnikliwych Denerwuje się, kiedy w danym miesiącu mamy zbyt wiele prezentowych wydatków. Wkurza się częstotliwością przeróżnych okazji, chociaż nie ma na nie żadnego Mam potrzebę rozmawiania o planach prezentowych. Chcę z Nim wszystko ustalić, oczekuję rozmowy, czyli propozycji także z jego Wkurza się, kiedy go pytam o jego pomysły, bo zazwyczaj ich nie co z tym zrobić? Da się wiele. Przez ponad dwa i pół roku naszego małżeństwa bywały ciężkie chwile prezentowej gorączki, ale wypracowujemy wspólną strategię, jak nie robić z tego tragedii. Dajemy radę i jest coraz lepiej. Ja robię porządny research, myślę, kombinuję, szukam propozycji. Kiedy już to sobie sama wszystko ogarnę, przedstawiam moją wizję w zwięzły sposób Piotrkowi. On „zatwierdza” albo podaje konkretne argumenty, czemu coś nie jest dobrym pomysłem (jakby nie patrzeć, lepiej zna swoją rodzinę niż ja, póki co, no i w sprzętach wszelkich elektronicznych też ma przewagę). Potem ja znajduję konkretne produkty i modele i spośród tych, które mi się podobają, Piotrek wybiera ostateczną wersję (no cóż, jak typowa kobieta, często mam problem z podjęciem decyzji… wszystko mi się podoba). Jak już znamy wszelkie parametry danej rzeczy i wszystkich innych prezentów, które mamy akurat kupić, znajduję sklep, w którym najbardziej nam się opłaca zrobić zakupy (najniższa cena, tania wysyłka, kilka produktów z jednego sklepu) i zamawiam. To jest wersja dla zakupów przez internet. Ją opisałam pierwszą, bo tak było w tym roku. Było, bo ja już kupiłam wszystko, co miałam do kupienia. :) Zostały jeszcze sprzęty elektroniczne, które są Jego domeną…Tradycyjne zakupy to wciąż mały problem, ale radzimy sobie. Wybieramy czas, kiedy jesteśmy wypoczęci, najedzeni (bawi Cię to? nie ma nic gorszego niż podenerwowanie + głód, wtedy lekkie napięcie zamienia się we wściekłość), mamy mniej więcej plan zakupów i staramy się nie kupować wszystkiego na jeden raz, żeby nie spędzać zbyt wiele czasu w sklepie. Jest jeszcze druga opcja – sama chodzę po sklepach i przed zakupem tylko dzwonię do Piotrka go poinformować. I to chyba bardziej z mojej potrzeby niż jego. :)Nauczyłam się nie zarzucać Męża masą pomysłów i dywagacji na temat podarunków. Streszczam się i nie pokazuję wszystkiego, co jest „super”. Taki układ nam obojgu pasuje. Ja mam swoje poszukiwania, a on pomaga mi dokonać ostatecznego wyboru. Nie męczę go długimi dysputami, nie oczekuję zbyt wiele, a on stara się słuchać z uwagą i próbuje coś wymyślić. Każdy daje coś od Wam się wydawać, że to jest zabawny temat. Każdy człowiek jest inny, każde małżeństwo jest inne. Naprawdę o prezenty da się pokłócić. Kiedyś kupowanie prezentów było dla nas katorgą, bo wiedzieliśmy, że będzie źle. Były nerwy, niedopowiedzenia, urwane zdania, znaczące westchnienia i bezsilność. Teraz dajemy radę. Dając coś z siebie, otrzymujemy drugie tyle w zamian. I o to chyba w tym wszystkim chodzi. :)A jak u Was wygląda kupowanie prezentów? Jestem ciekawa, czy choć w jednym domu jest podobnie jak u nas.
A wśród mężczyzn – najwięcej tych w sile wieku, 45–54 lata – ponad 1,3 tys. Ponad 600 chłopaków od 15 do 24 lat i 30 zupełnie małych – od 4 do 14 lat (dziewcząt czterokrotnie mniej). Co roku zadaje sobie śmierć około 100 dzieci przed osiągnięciem 18 lat. Co trzy dni odchodzi jedno dziecko.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 21:28 Do niczego jej nie zmusisz. Będzie chciała się odezwać, to się odezwię. blocked odpowiedział(a) o 21:33 Nie robić tego jako pierwszy. Nie możesz jej zmusić, żeby odezwała się jako pierwsza... Możesz ewentualnie czekać albo ty się odezwij pierwszy. Nie przepraszaj, jeśli to nie ty zawiniłeś. Możesz napisać jej SMS tylko po to żeby o sobie przypomnieć (chociaż to mało prawdopodobne żeby tak od razu o tobie zapomniała). Bez żadnych przeprosin albo wyciągania ręki na zgodę...Ostatecznie możesz wyznać jej co ci leży na sercu i bez owijania w bawełnę wytłumaczyć,że ona też może czasami pierwsza się odezwać. np. ,,Widzę, że nie zależy ci na mnie na tyle, żebyś chociaż raz jako pierwsza odezwała się po kłótni." Najprawdopodobniej zacznie się tłumaczyć że jej zależy itd.. Zrozum, że niektóre dziewczyny już takie są-wolą przesiedzieć samotnie i przecierpieć całą wieczność niż odezwać się jako pierwsze po kłótni. A to dlatego, że chcą się upewnić, że to TOBIE na NIEJ zależy. Muszą ciągle się upewniać bo przecież ,,Ty w każdej chwili możesz stracić zainteresowanie, a ona nie będzie przecież się narzucać." Jak zależy ci na tej znajomości to odezwij się i jej wytłumacz, że chciałbyś żeby ona też się czasami odzywała. Jeżeli jesteś jednak tak strasznie uparty że to ona ma się odezwać, to po prostu czekaj. Nic nie możesz zrobić. Jednak radzę ci pokazać, że jesteś dojrzalszy i potrafisz wyciągnąć rękę na zgodę... Powodzenia ^^^ ;) nic się nie odzywaj do niej sama napisze do cb Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Kilka miesięcy temu poznałam fajnego chłopaka;p Okazało się, że chodzimy do tej samej szkoły. Od tego czasu dość często ze sobą rozmawialiśmy, wracaliśmy razem do domu, ale nigdy nie spotkaliśmy się nigdzie poza szkołą, mimo, że wiele razy planowaliśmy, po prostu zawsze coś któremuś z nas coś wyp
W każdym związku zdarzają się konflikty. Nawet sposób krojenia chleba może być przyczyną małżeńskiej sprzeczki. Nie ma w tym nic złego, jeśli kłótnia prowadzi do oczyszczenia atmosfery i rozwiązania problemu. Poznaj zasady konstruktywnej kłótni Spis treściTłumiona złość może wybuchnąć ze zdwojoną siłąZłość wyrażana w kłótni to ważny komunikat dla drugiej stronyTłumienie negatywnych emocji - częsta przyczyna wybuchu kłótniZasady konstruktywnej kłótniDziecko nie powinno być świadkiem kłótniJak się kłócić, żeby osiągnąć zamierzony efekt? Konstruktywna kłótnia to według psychologów szczera, otwarta dyskusja osób posiadających odmienne zdanie na dany temat, wykluczająca krzyk i przemoc. Brzmi pięknie, ale... jak tu grzecznie się kłócić, kiedy górę biorą negatywne emocje? Tłumiona złość może wybuchnąć ze zdwojoną siłą Złościmy się z wielu powodów. W pracy szef ma pretensje, dziecko dostało jedynkę, mąż nie wyrzucił śmieci. Codzienne życie przynosi tysiące sytuacji, które wywołują złe emocje. Złość to potężna energia. Tłumiona może wybuchnąć ze zdwojoną siłą w najbardziej nieoczekiwanym momencie – zwykle nieadekwatnie do sytuacji. Jeżeli wymknie się spod kontroli, stanowi wielką, destrukcyjną siłę. Ale uchwycona we właściwym momencie i odpowiednio ukierunkowana może przynieść wiele korzyści. Pod wpływem złości sprzątamy mieszkanie, wsiadamy na rower, przychodzą nam do głowy twórcze pomysły, znajdujemy rozwiązanie życiowych problemów. Również w relacjach partnerskich złość nie musi być niszcząca, pod warunkiem że wiemy, jak sobie z nią radzić. Złość bywa siłą napędową, ale jej nadmiar nie sprzyja rozwiązywaniu konfliktów. Łatwiej zapanujesz nad negatywnymi emocjami, kiedy nauczysz się technik relaksacji. W chwili gniewu automatycznie napinają się wszystkie mięśnie, poziom noradrenaliny we krwi rośnie i człowiek czuje, że musi coś zrobić, żeby sobie z tym poradzić (np. krzyczeć). Dlatego postaraj się rozluźnić mięśnie – wtedy mózg otrzyma informację, że niebezpieczeństwo minęło. Kiedy czujesz, że zaczyna w tobie narastać złość i napięcie, zatrzymaj się, nic nie mów, wycisz myśli, które podsycają gniew. Potem powiedz partnerowi, że potrzebujesz paru chwil spokoju, by ochłonąć, i wycofaj się, najlepiej do innego pomieszczenia. Sprawdzonym sposobem na rozładowanie emocji jest oddychanie przeponą – przy każdym wdechu rozluźniony brzuch powinien wyraźnie się podnosić, zaś klatka piersiowa może powiększać się tylko nieznacznie. Naucz się tej techniki i wykorzystuj ją w chwilach silnego napięcia. Oddychaj powoli, licząc każdy oddech (wdech i wydech traktuj jako jeden oddech). Kiedy doliczysz do czterech, zacznij od początku. Wkrótce poczujesz, jak ogarnia cię spokój. Złość wyrażana w kłótni to ważny komunikat dla drugiej strony Złość ma wartość informacyjną. Jest dla naszych bliskich czy współpracowników sygnałem, że coś nie gra. Może to być np. informacja: „zostaw mnie teraz w spokoju”. Jeśli partner daje takie znaki, lepiej przeczekać, aż emocje opadną, i dopiero wtedy próbować z nim rozmawiać. Jego gniew nie musi wcale oznaczać pretensji do ciebie. Przyczyną może być sytuacja w pracy czy po prostu zmęczenie. Nieraz jednak manifestowanie złości oznacza sytuację kryzysową. Partner informuje wtedy: „jest problem, który musimy wreszcie rozwiązać”. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Ewa oczekuje, że Piotr pomoże jej w robieniu zakupów, a on w tym czasie znów ma pilne sprawy. Zdarza się to raz, drugi, trzeci. W końcu któregoś dnia Ewa wybucha: „Ty nigdy nie masz dla mnie czasu. Sama muszę dźwigać siatki. Co z ciebie za mąż?! Popatrz na Andrzeja – on zawsze pomaga Marcie!”, wykrzykuje. Gniew Ewy jest dla Piotra sygnałem, że nie spełnia jej oczekiwań – to problem, z którym trzeba się zmierzyć. Ale sposób, w jaki żona wyraziła swoje niezadowolenie, jest dla Piotra upokarzający. Odgryza się więc, wyciągając stare sprawy. Zaczynają się wzajemnie obrażać. Spirala gniewu nakręca się. W końcu oboje czują się zranieni, a problem pozostaje nierozwiązany. Tłumienie negatywnych emocji - częsta przyczyna wybuchu kłótni Scenariusz może być też inny. Ewa wraca zmęczona z zakupami, ale zaciska zęby i nic nie mówi. Jej wewnętrzne napięcie rośnie, żeby po kilku godzinach znaleźć wreszcie nieoczekiwane ujście w postaci pretensji do dziecka o to, że na przykład nie umyło po sobie szklanki. Piotr nawet się nie domyśla, że to on jest przyczyną wybuchu. Trzeci wariant tej sytuacji: Ewę ogarnia obojętność. Już tyle razy prosiła męża o pomoc, zawsze bezskutecznie, więc teraz jest jej wszystko jedno. Nie chce się kłócić. Wie, że nie może na niego liczyć, ale to nic, poradzi sobie sama. Wycofuje się i w ten sposób małżonkowie niepostrzeżenie oddalają się od siebie. A przecież problem można było rozwiązać. Okazywanie sobie złości w trudnych sytuacjach jest dla partnerów nie tylko ważną informacją o konflikcie, ale też znakiem, że nie są sobie obojętni. Chęć rozwiązania problemu oznacza potrzebę ciągłego bycia razem, pozytywnej, partnerskiej relacji. Dla dobra związku zdrowiej jest wyrażać negatywne emocje, niż tłumić je w sobie i udawać, że nic się nie stało. Tyle, że mądra kłótnia wymaga odwagi, wysiłku i umiejętności. Jak się zatem kłócić, żeby wyrazić to, co się czuje, nie obrażając jednocześnie drugiego człowieka? Zasady konstruktywnej kłótni Ważne jest, żeby podczas kłótni – gdy już powiecie sobie (a czasem wykrzyczycie), co was boli – zacząć szukać konstruktywnego rozwiązania sporu. Musi ono jednak zadowolić obie strony. By rozpocząć negocjacje, trzeba poznać uczucia partnera, przeanalizować jego argumenty i nabrać dystansu do sytuacji. Potem można wspólnie zastanowić się, z czego ty jesteś w stanie zrezygnować, a z czego partner, co ty możesz zmienić w sobie i swoich oczekiwaniach, a co on. Mądra kłótnia może prowadzić do lepszego zrozumienia. Ale gdy kłócą się rodzice, dla dziecka jest to zawsze negatywne przeżycie – zwłaszcza jeśli sporom towarzyszy podnoszenie głosu. Dzieci odbierają to jako zagrożenie. Rodzi się w nich niepokój o rodzinę, lęk o to, że rodzice już się nie kochają. Ustalcie wspólnie swoje priorytety i postarajcie się je pogodzić. Wtedy każde z was będzie zadowolone. Błędem jest ustępowanie pola przez jedną ze stron dla świętego spokoju. To naprawdę nic nie załatwia. Rodzi głównie frustrację i gwarantuje, że prędzej czy później spór wybuchnie od nowa. Pamiętajcie też, że czasem, gdy konflikt jest bardzo nabrzmiały, nie da się go rozwiązać tylko jedną rozmową. Wtedy warto odpuścić i powrócić do sprawy, gdy oboje ochłoniecie. Dziecko nie powinno być świadkiem kłótni Dlatego unikajcie kłótni przy małych świadkach. A jeśli już taka sytuacja zaistnieje, trzeba natychmiast porozmawiać z dzieckiem. Wytłumaczyć, że dorośli, nawet jeśli bardzo się kochają, mogą się nie zgadzać w jakiejś sprawie. Dziecko powinno też widzieć, że rodzice po kłótni przytulają się. Rozumie wtedy, że można okazywać złość, ale tak, by nikogo nie zranić. Uczy się także tego, że po burzy w domu następuje spokój. Jak się kłócić, żeby osiągnąć zamierzony efekt? Naucz się wyrażać negatywne emocje, zamiast udawać, że ich nie ma. Długotrwałe tłumienie gniewu niszczy bowiem system nerwowy i może prowadzić do poważnych schorzeń, takich jak nerwice i depresje. Ponadto osoby, które nie radzą sobie ze złością, bardziej narażone są na zawał serca, częściej chorują na nadciśnienie tętnicze oraz choroby wrzodowe. Najnowsze badania naukowe wykazały, że nieustanne odczuwanie wrogości i skłonność do reagowania złością osłabiają pracę płuc i przyśpieszają proces ich starzenia się. Przewlekły stan złości wpływa bowiem na procesy hormonalne i neurologiczne, co powoduje osłabienie systemu odpornościowego organizmu. Reaguj natychmiast i adekwatnie do problemu. Na bieżąco uwalniaj się od gniewu, nie pozwól, by w tobie narastał. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy czujesz, że złość cię zalewa. Nie potrafisz wtedy racjonalnie myśleć i rzeczowo argumentować. Kłótnia z łatwością może się wymknąć spod kontroli i niczego nie rozwiąże. Lepiej wtedy wybierz się na półgodzinny spacer. Dopiero gdy ochłoniesz i przemyślisz sobie wszystko, zacznij rozmowę. Nie oceniaj postępowania partnera, tylko mów o swoich uczuciach. Zamiast krzyczeć: „Nigdy mi nie pomagasz, nie traktujesz mnie poważnie, jesteś egoistą!”, powiedz: „Jest mi przykro. Znów musiałam sama dźwigać zakupy, czuję się zaniedbywana”. Staraj się oddzielać osobę od zachowania. Nie krytykuj go za to, jaki jest, tylko za to, co zrobił. Trzymaj się ściśle przedmiotu sporu. Nie wygarniaj przy okazji wszystkich wcześniejszych błędów przyjaciela. Nie sięgaj do odległej przeszłości, by udowodnić swoje racje. Nie przechodź od konkretnej sytuacji do zarzutów ogólnych typu: „A, bo ty zawsze...”. W centrum uwagi musi być chęć rozwiązania konfliktu. Nie używaj negatywnych porównań do innych osób. Np. „Mąż Joanny zawsze ma dla niej czas”. Nigdy nie stosuj w czasie kłótni gróźb ani zastraszania. Jeśli powiesz w gniewie: „Mam dość, odejdę”, pamiętaj, że on – także w gniewie – może odpowiedzieć: „No to idź, proszę bardzo”. Unikaj kłamstw. Nieszczerość zawsze zabija dobre relacje między ludźmi. Pozwól rozmówcy wypowiedzieć swoje racje. Kłótnia to nie monolog, tylko próba zrozumienia drugiej osoby i znalezienia kompromisu. Bądź otwarta na przeprosiny i wzajemne wybaczenie. Po kłótni każde z was może się czuć zranione. Powiedzcie sobie o tym, żeby nie „pielęgnować” w sobie poczucia krzywdy. miesięcznik "Zdrowie" Anna Krasuska | Konsultacja: Anna Perzyńska
Nawet jeśli wydaje się, że nie lubi cię i ignoruje po kłótni, może być inny powód. Psychologia mężczyzn, której kobiety nie rozumieją, w rzeczywistości nie jest tak skomplikowana czy cokolwiek, po prostu wydają się ją ignorować z prostego powodu. Powinnaś czuwać nad nim z otwartym sercem, jak matka.
Ugryź się w język i zostaw na boku swoje rozpasane ego. Jak się kłócić, żeby było dobrze? Opublikowano: 08:01Aktualizacja: 10:37 Zawsze będzie istniał jakiś element niedopasowania w związku. Każdy taki umysł, będący hermetycznym wytworem, praktycznie jest nie do zdobycia. Ale też nie tędy droga, by go zdobywać. Naszym prawem jest się różnić. Zamiast liczyć na podporządkowanie drugiej strony, korzystniej jest przyjąć tę odmienność za fakt. Bo zmienić możemy „tylko” siebie, a człowieka jedynie zamienić na innego, lecz to wciąż będzie człowiek od nas odmienny. Bo trzeba umieć się kłócić…Od słowa do słowaZwierzę w natarciuRozgryźć, żeby się nie pogryźćTrochę techniki Rozsypana sól oznacza kłótnię. Gdyby to nie była tylko wróżba, już dawno zabrakłoby nam soli, bo… Bo kłótnia w związku to standard. Tylko że te niesnaski potrafią dać nieźle w kość. Sprawdź, jak zdobyć +50 punktów do porozumienia. Bo trzeba umieć się kłócić… Wiktor: To ja po ciebie przyjadę. Będę za godzinę. Milena: Nie, nie. Chętnie się przejdę. Nie jest jeszcze późno. W: Nie, nie chcę, żebyś chodziła sama. Późno się robi. Masz trzy opcje: 1 – przyjeżdżam po ciebie, 2 – bierzesz taksówkę, 3 – zostajesz u siebie. M: Co!? Tutaj nie ma mojej opcji spaceru! W: Masz za to inne. Nie chcę mieć ciebie potem na sumieniu. M: Już nie mam ochoty. Jakoś mi się odechciało, narzucasz mi wszystko, a ja się chcę przejść po prostu. Nie umiesz uszanować mojej decyzji! W: Szanuję, ale też troszczę się o ciebie. M: Zatem zmień pojęcie szacunku i troski. W: To ty zmień swoje postępowanie. Jestem twoim głosem rozsądku… To sytuacja z życia wzięta. Później była już tylko istna jatka. Bo kłócić się trzeba umieć. To trudna szkoła, ale do opanowania. Najpierw o podstawach, bo bez fundamentów to można tylko sobie namiot gniewu rozbić. A co jest fundamentem kłótni w związku? Ano to, że się od siebie różnimy. Zwykliśmy mawiać o sobie w ujęciu wyjątkowości. To prawda, wszak nie żyjemy wśród własnych klonów i każdy wychowywał się w innych warunkach. Ta osobista etniczność wyróżnia, ale także różni. Wpisana w każdą relację sprawia, że partnerzy w związku jednak nie tworzą kompletnej układanki. Zawsze będzie istniał jakiś element niedopasowania. Każdy taki umysł, będący hermetycznym wytworem, praktycznie jest nie do zdobycia. Ale też nie tędy droga, by go zdobywać. Naszym prawem jest się różnić. Zamiast liczyć na podporządkowanie drugiej strony, korzystniej jest przyjąć tę odmienność za fakt. Bo zmienić możemy „tylko” siebie, a człowieka jedynie zamienić na innego, lecz to wciąż będzie człowiek od nas odmienny. Pozostaje więc jakoś się porozumieć. Jednak przekazywanie własnych spostrzeżeń, uczuć i sądów wcale nie jest łatwe, bo każdy widzi inny kontekst. Do tego służą nam różne systemy mózgu. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Zdrowie umysłu Less Stress from Plants 60 kaps. wegański 60,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu Deep Focus from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu Naturell Ashwagandha, 60 tabletek 18,15 zł Zdrowie umysłu WIMIN Głębokie skupienie, 30 kaps. 79,00 zł Zdrowie umysłu Miralo Sen, Suplement na dobry sen, 20 kapsułek 20,99 zł Od słowa do słowa Bezdyskusyjną podstawą ludzkiej komunikacji jest język, który z założenia ma nazywać rzeczy po imieniu. W istocie mózgowy system semantyczny tak robi. Usłyszane zdanie: „Jestem zmęczona” odczytuje wprost, jako informację o moim samopoczuciu. Ale oprócz znaczeń słów jest jeszcze wszystko to, co pomiędzy słowami. To strona pragmatyczna języka. W praktyce każda wypowiedź oprócz znaczeń słów niesie tzw. moc illokucyjną, która sugeruje intencję. Tylko uwaga – więcej niż jedną! Oznacza to, że rozmówca może odczytać naszą intencję w sposób dowolny, a więc: poprawnie lub nie. Opiera się on na własnym przeczuciu i ocenie tonu głosu mówiącego. Zatem intencja mojej wypowiedzi „Jestem zmęczona” dla rozmówcy może oznaczać, że dziś wieczorem zostajemy w domu. Podczas gdy miałam na myśli, że chętnie pójdę gdzieś na kolację, bo nie chce mi się gotować. Właśnie system odczytywania intencji (tzw. mind-reading) ma większe znaczenie w komunikacji i jest bardziej kłopotliwy. Do tego sporo swoich cegiełek dokłada system emocjonalny mózgu przejawiający się pod postacią komunikatów niewerbalnych, czyli niemówionych. To język ciała, mimika i gesty. Na nie i na ton głosu mózg jest szczególnie wyczulony – co gorsze w dużej mierze odczytuje je i reaguje na nie nieświadomie. Te trzy całościowe elementy: znaczenie dosłowne i znaczenie ukryte wypowiadanych słów oraz emocje stanowią wybuchową mieszankę. Zwierzę w natarciu Człowiek to zwierzę z natury apodyktyczne i egoistyczne, jeśli chodzi o wymianę poglądów. W momencie sprzeciwu czuje się atakowany, zatem zaczyna się bronić. Wówczas do boju ruszają gottmanowscy czterej jeźdźcy kłótni: poniżenie, pogarda, wrogość oraz defensywność. Tak – brzmi to strasznie, ale emocje to naprawdę ich żywioł. To jak uderzenie obuchem w głowę. Co tak powala? No to uwaga – kilka przykładów, tylko trzeba koniecznie podnieść ton głosu! Jesteś hipokrytką. Chyba nawet sąsiad wie, że wszystko przez ciebie. Bzdury gadasz. Zrozum, że to ja mam rację. Gdzie tu logika? Lepiej zrób tak, jak mówię. No i znowu to samo. Jak zwykle. Nigdy tego nie ogarniesz. Chyba nałykałeś się za dużo mądrych słów. Oj, dobra, dobra. Na pewno tak będzie. Dobra, koniec tematu. Nie chce mi się gadać… Wyzwiska i wulgaryzmy proszę dopowiedzieć sobie we własnym zakresie. O czym to wszystko świadczy? O bezkresnym osądzaniu, egoistycznym myśleniu, niesłuchaniu, stosowaniu wielkich kwantyfikatorów, narzucaniu, umniejszaniu, ubliżaniu, ironizowaniu, krytykowaniu oraz o nadinterpretacji oraz uniku itp. Chyba wystarczy. Nie ma się czemu dziwić, że „na końcu godzinnej swady nie wiedzą sami, czego szukają” – pisał jakieś pięć wieków temu Michel de Montaigne, francuski filozof. A warto sobie uzmysłowić, że nie jesteśmy na arenie i – choć strony są dwie – nie ma tutaj silnych i silniejszych. Płachta na byka to pryzmat, który możemy zmienić, tylko cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Jeśli obie strony nie będą dążyły do ugody, niestety będzie to kolejne kontuzyjne starcie, a wówczas mało kto chce myśleć, wszyscy chcą mieć poglądy, jak rzecze maestro prowadzenia sporów – Artur Schopenhauer. Ale my tej zgody bardzo chcemy, czyż nie? Zatem bierzmy się do roboty. Uprzedzam – recepty nie będzie. Przepis każdy stworzy sam. Będą za to półprodukty, które należy doprawić według własnego uznania. Rozgryźć, żeby się nie pogryźć Poróżniliście się, emocje pęcznieją i zaczynacie mówić, co ślina na język przyniesie. „Mówić” – to też delikatnie powiedziane, najchętniej byście krzyczeli. No dobrze – już trochę krzyczycie. Zanim zrobisz przysłowiową scenę, zaproponuj przerwę, ale zaproponuj – nie ucinaj ostentacyjnie tematu i nie odwlekaj z kolei problemu na tydzień. To będzie czas stracony dla wspólnoty. Przenieś sprawę w kulisy swojego umysłu i zastanów się, o co ci tak naprawdę chodzi. Wiedz, że nigdy nie kłócicie się o wszystko. Za tym „wszystkim” zawsze jest konkretne „coś”. Jeśli masz możliwość, zrób to, co w tym momencie cię odstresuje. Jedni robią prasówkę w internecie, inni biegają, a jeszcze inni nurkują za kanapę po swojego kota. Dopiero potem, gdy już nieco ochłoniesz, wejdziesz w dialog (tylko nie rób z tego farsy czy dramatu). Bywa, że czasu na relaks jednak nie ma albo wracacie do rozmowy po przerwie i macie… powtórkę z rozrywki. Już od początku staraj się gryźć w język. Powielając przytoczone wyżej przykłady, tylko dolejesz oliwy do ognia. Ale pewnie i tak się zagalopujesz. Wtedy, jak już się zatrzymasz, odstaw dumę i złość na bocznicę i normalnie przeproś. Od tego się nie umiera, a przy okazji to zwyczajnie działa. Zważaj na fochy, bo to nie są twoi sprzymierzeńcy. Kłótnia ma służyć pojednaniu, byście wieczorem znów spali w jednym łóżku. Zostaw w końcu swoje rozpasane ego (spokojnie – mamy je wszyscy) i otwórz się na prawdę ust innych niż twoje. Schowaj swoje przekonania, pryzmaty i inne przeźrocza – tutaj rzucą mętne światło. Bierz odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, nie doszukuj się przyczyn niezależnych od siebie. Aha, jak coś sknocisz, to przyznaj się do błędu, to żadna ujma na honorze. Trochę techniki Pozwól partnerowi w ogóle się wypowiedzieć – słuchaj, nie dopowiadaj i raczej nie przerywaj. Jeśli dialog przeradza się w monolog, daj delikatny znak i poproś o scalenie myśli. Stosuj pozytywny komunikat – dziękuję, masz rację, doceniam to. To wzmacnia. Gdy mówisz, trzymaj się faktów i tematu, dokładnie tłumacz. Mów też dosłownie wprost. Literackie metafory brzmią dobrze w filmie, a spór potrzebuje jasności. To pomoże zminimalizować błędy interpretacji. Parafrazuj wypowiedź partnera, upewniając się, czy dobrze rozumiesz sens. Proś o to samo partnera względem ciebie. Mów o swoich uczuciach i potrzebach w danej sytuacji. Pamiętaj też, że kłótnia to sprawa normalna, bo niezgoda to chleb powszedni. Oznacza to, że wasza relacja jest nadal żywa i można ją przebudować. Daj to do przeczytania partnerowi. Opanowanie sztuki prowadzenia sporów to ciężka praca. Na początek pomoże indywidualny przepis. Taki związkowy kontrakt, w którym skrupulatnie wypunktujecie prawa waszych sporów. Kurt Vonnegut zrobił to na swój sposób, podpisując „umowę” ze swoją ciężarną żoną, dotyczącą jego obowiązków w czasie ciąży partnerki – wy zrobicie po swojemu. Oczywiście może to być luźna rozmowa przy kawie, ale warto go spisać, by móc się do niego odwoływać. PS: A gdyby tak w czasie kłótni zejść z tonu i rzucić: kocham cię, wiesz? I zerknąć w oczy. Przetestujesz? Zobacz także Marta Witkowska Zobacz profil Podoba Ci się ten artykuł? Powiązane tematy: Polecamy
Kilka ważnych zasad „dobrej” kłótni. Pierwsza kłótnia jest testem dla relacji. Niezwykle istotny jest przede wszystkim jej powód i to, czy wywoła on również kolejne sprzeczki. To on wskazuje na to, co Was najbardziej drażni i czy jesteście w stanie poradzić sobie we właściwy sposób z tym problemem. Wszyscy znamy powiedzenie
Kłótnia, sprzeczka, awantura… Dla niektórych par to dzień jak co dzień, dla innych – dramat i powody do zwątpienia w sens związku. Konflikty zdarzają się w każdej relacji, ale kluczowe jest to, jak udaje nam się nich wybrnąć. Innymi słowy: jak udaje nam się rozwiązać problem, ale i jak zawieramy pokój po dopiero co zakończonej wojnie. To właśnie od tego zależy, czy kłótnie w naszym związku doprowadzą w końcu do rozstania, czy wzmocnią naszą więź. Fot. Reakcje po kłótni: które chwyty są dozwolone? Właściwe reagowanie po kłótni może nam pomóc szybciej ją zakończyć i wyjaśnić jej przyczynę. Oczywiście, nie zawsze da się nad wszystkim zapanować, ale warto opanować kilka najskuteczniejszych strategii: Możesz mieć trudność w opanowaniu złości czy łez. Jeśli czujesz, że sytuacja cię przerasta, zrób przerwę i spróbuj się uspokoić. Masz prawo nie być gotowa na pogodzenie się. Jeśli partner mimo to wyciąga do ciebie rękę, nie obrażaj się, ale wytłumacz, że potrzebujesz jeszcze trochę czasu. Bez względu na to, czego dotyczy konflikt, nie wyolbrzymiaj go ani też nie bagatelizuj. Nie traktuj kłótni jako walki, w której druga strona musi się poddać, żebyś ty cieszyła się zwycięstwem. Celem ma być wspólne znalezienie rozwiązania. Masz prawo oczekiwać, że wyjaśnicie sporną kwestię. Jednocześnie, nie zamiataj problemu pod dywan i po opadnięciu emocji nie udawaj, że wszystko jest ok. Nie musisz rozmawiać, jeśli nie czujesz się na siłach, ale nie stosuj milczenia jako szantażu. Sztuka przepraszania i wybaczania krok po kroku Zarówno przepraszanie, jak i wybaczanie powinno odbywać się w sposób świadomy. Przepraszaj szczerze, a jeśli postanawiasz wybaczać – wiedz, że konsekwencją tego jest odcięcie się od konfliktu. Nie czekaj, aż druga strona wyciągnie pierwsza rękę. Jeśli czujesz się gotowa, zrób to ty, a na pewno odczujesz ulgę. Fot. Etapem godzenia się powinna być rozmowa o problemie, który doprowadził do kłótni. Formułuj zdania w pierwszej osobie, skupiając się na sobie, swoich odczuciach i zachowaniach, a nie partnera. Mów otwarcie o swoich emocjach i wytłumacz, skąd się biorą. Jeśli rozmowa znowu się zaostrza, zrób przerwę i wróć do niej po jakimś czasie. Stawiaj nacisk na wspólne szukanie rozwiązania, by z góry ustawić was po tej samej stronie. Pogodzenie się wymaga często kompromisów. Nie utożsamiaj tego z przyznaniem Ci całkowitej racji. Nawet jeśli musisz pójść na jakieś ustępstwa, najważniejsze, żebyś rozumiała, po co i dlaczego to robisz. Sukcesem jest wypracowanie czegoś, co dla obu stron będzie satysfakcjonujące. Pogodzenie się przypieczętujcie miłym, czułym gestem, wyznaniem miłości i wspólnym spędzeniem czasu.
forma bezosobowa czasu przeszłego. odezwano się. tryb rozkazujący. niech się odezwę. odezwij się. niech się odezwie. odezwijmy się. odezwijcie się. niech się odezwią.
Wykonaj teraz poniższe kroki: Po pierwsze, po „swojej” stronie kartki, nazwij, co w czasie kłótni czułeś (zapewne było to jedno z uczuć: złości, frustracji, bezsilności, wściekłości, niecierpliwości) Po drugie, stań teraz po stronie swojego partnera i po prawej stronie kartki nazwij to, co w czasie kłótni czuł on/ona (nie
Zwykle kończy się to tym, że przez połowę młodości czekają na mężczyznę, który zatrzęsie ich światem, a przez drugą połowę płaczą, że takich mężczyzn już nie ma. Odpowiedź na pytanie: „Czy wypada kobiecie robić pierwszy krok?” brzmi: „Jasne, że tak!” i to wcale nie dlatego, że tak mówię, ale dlatego, że:
.